niedziela, 06 marca 2005
Zielona czarodziejka wraca

Wiadomosc wazna, choc juz nienajnowsza (wszak my dzentelmeni musimy byc o jeden krok z tylu, nie tylko w dziedzinie mody lecz takze w « aktualnosciach ») : szesc dni temu , czyli 1 marca, po 97 latach prohibicji, wladze Szwajcarii ponownie zalegalizowaly produkcje, sprzedaz i spozycie absyntu.

Wielka radosc zapanowala w Zegarkolandii, a zwlaszcza w jej zachodniej czesci (glownie w Val de Travers, malej dolince w kantonie Neuchatel), ktora jest najstarszym i glownym zaglebiem produkcji « Zielonej Czarodziejki » (takiej nazwy uzywaja czasami tubylcy)  - wreszcie bedzie mozna pedzic i zazywac tego specyfiku nie naruszajac prawa.I to bedzie chyba jedyna roznica, gdyz nie znam zadnego tubylca, ktory nie mialby swojego zrodla zaopatrzenia (« zrodlo » jest w tym wypadku szczegolnie dobrym terminem ;o).

Swoja droga stawia to w ciekawym swietle mityczne zamilowanie Szwajcarow do przestrzegania prawa. Idiotyczny zakaz nie byl przez nikogo przestrzegany, absynt pojawil sie nawet  na przyjeciu zorganizowanym z okazji oficjalnej wizyty prezydenta Francji , wzbudzajac co prawda glosy potepienia , ale niezbyt liczne i raczej pro forma ;o). Pytanka sie nasuwaja : czyzby praworzadnosc obywateli byla w jakis sposob powiazana z jakoscia prawa ? Czyzby polska sklonnosc do anarchii nie byla cecha wrodzona ? Eeee … sie wierzyc nie chce, jakies takie dziwne te pytania i jeszcze dziwniejsze odpowiedzi sie rysuja na horyzoncie ...

Wracajac do Zielonej Czarodziejki – niestety jej legalizacja pozbawi nas  slodkiego dreszczyku spozywania owocu zakazanego, tym bardziej ze smak ma toto zblizony do zwyklej anyzowki zalegajacej sklepowe polki i prywatne meblosciankowe barki. Nie bedziemy juz czuc tej wspolnoty z przekletymi poetami i innymi artystami, co to bedzac pod wplywem albo sie szczelali, albo sie cieli, albo uszy sobie obrzynali. Po prawdzie to my ze szwagrem nie takie rzeczy robili, i to bez zadnego absyntu, a zwyczajnie, na ziemniaczano-zbozowym wspomaganiu. Znaczy wszystko jest kwestia ilosci, towarzystwa, nastroju i fantazji. Aha, no i zakaski.

Znikna tez rozne ciekawe obrzedy i lokalne atrakcje, jak na przyklad pewne zagubione w lasach Jury gorskie zrodelko, w ktorego lodowatej wodzie zawsze stala wiadoma buteleczka i szklaneczka, w towarzystwie skarbonki i pisemnej prosby o wsparcie. I chyba tylko tego bedzie mi brak.

Tu link do. Niestety po zabojadzku.

http://www.absinthe.ch/f/

A tu obrazek :

http://static.zed.cbc.ca/users/d/DirtyWett/files/absinthe.jpg

Inne(tez ladne) znajdziecie, gdy w Grafice Gugloskiej wstukacie « absinthe »

Na zdrowie, à la vôtre

Stary Werter

wtorek, 01 marca 2005
Wazna wiadomosc

No tak, mialem nie pisac, ale nie moglem sie powstrzymac. Dzis w zegarkowym radio byl bowiem bardzo wazny nius. Na tyle wazny, ze znalazl sie w porannym serwisie zaraz po Wiesciach Rzadowych i Bliskim Wschodzie.

Otoz dzis w nocy i nad ranem bylo tak zimno, ze czesc zwrotnic wziela i przymarzla. Z tego powodu pociagi poranne pospoznialy sie dramatycznie - niektore nawet o 15 min. W radio wystapil sam rzecznik prasowy Zegarkowych Pociagow i tlumaczyl sie czesto-gesto. I bardzo dobrze, no bo co w koncu doprawdy ...

Wstrzasniety Stary Werter

12:10, stary_werter , Zegarkolandia
Link Komentarze (1) »