niedziela, 26 listopada 2006
Czfarta Erpe – Dziennik budowy

No i stałosie – nie żeby od razu katastrofa budowlana, ale jednak pewne zamieszanie na budowie. Według sądarzy  Krakowianie choć raz się znaleźli komilfo i potraktowali wezwania Pajaca Skrakowa tak, jak na to zasługiwały. A w Stolycy Niunia (zwana również niekiedy HGW lub Bufetową) wygrała z Atrakcyjnym Kazimierzem (jeśli ktoś mroził jakieś Igristoje albo inną Wewkliko na te okazję, to radziłbym jednak poczekać na oficjalne wyniki). Bolszesław natychmiast dał odpór : "wraca stare i temu musimy się przeciwstawić", co forumowicz kwiecień45 skomentował w sposób nastempujący (bessęsu i nienatemat, oszywiśsie) :

 „Osoby dotknięte paranoicznym zaburzeniem osobowości nikomu nie ufają,
niechętnie zwierzają się komukolwiek, w niepozornych zdarzeniach dopatrują się
ukrytych znaczeń, we wszystkim widzą ataki wymierzone w siebie, swoją
reputację, czują się zagrożone, nie wybaczają zniewag czy lekceważenia.
Najbardziej widoczną cechą paranoika jest podejrzliwość. Jest to element
konieczny i niezbędny. We wszystkim co się dzieje wokół niego dzieje widzi
ukryte znaczenie, są to niejako sygnały wskazujące obecność otaczających wrogów
np. spotkanie tej samej osoby w autobusie następnego dnia interpretuje, że jest
śledzony. Wszelkie spostrzeżenia interpretuje z góry przyjętym wnioskiem, że
otacza go potężny spisek, jest otoczony przez wrogów tworzących misterną sieć.
Paranoik ciągle szuka dowodów potwierdzających jego teorie. Dowody przeczące
odrzuca jako doskonale spreparowane co jeszcze bardziej utwierdza go w
przekonaniu, że spiskowcy perfekcyjnie działają.
Kolejnym elementem paranoi jest ksobność. Jest to przekonanie osoby dotkniętej
paranoją, że jest ona centralnym obiektem spisku. Wszystko co się dzieje w
otaczającym świecie dotyczy właśnie jego, wszelkie działania i wypowiedzi nie
mające nic z nim wspólnego interpretuje jako zainteresowanie otoczenia właśnie
jego osobą np. zadrapanie drzwi samochodu to dowód, że ktoś potajemnie otworzył
samochód by założyć podsłuch. Gdy ktoś widzi w sobie nieudacznika to poprzez
przypisanie przyczyn niepowodzenia innym przywraca sobie poczucie własnej
wartości
Następny element paranoi mania wielkości. To arogancka postawa paranoika który
uważa, że wie wszystko, jedyny zna całą prawdę, jest nieomylny i żywi pogardę
dla „głupców” mających inne zdanie.
Paranoik charakteryzuje się też ogromną wrogością do otoczenia, jest
wojowniczy, kłótliwy nastawiony by atakować, przygotowany odeprzeć każdy atak
na jego osobę, łatwo i często się irytuje, jest bez poczucia humoru, wrażliwy
na oznaki lekceważenia. Nieustannie pała nienawiścią z powodu
niesprawiedliwości jakiej rzekomo doznał.
Kolejnym elementem paranoi jest lęk przed utratą niezależności. Paranoik nie
poddaje się zewnętrznym naciskom czy autorytetom. Powodowany pragnieniem
zapewnienia sobie bezpieczeństwa pragnie za wszelką cenę być niezależnym,
słabość, miękkość, uczucia miłości powodują, że człowiek staje się zależny więc
trzeba gardzić tymi uczuciami.
Podstawowym mechanizmem paranoi jest projekcja, jest to przeniesienie własnych
wewnętrznych często agresywnych uczuć, napięcia lub zagrożenia, których
paranoik nie może zaakceptować w sobie na otoczenie zewnętrzne by łatwiej było
można się z nimi uporać.”

Przypominamy osobom nierozgarniętym, że skorzystanie z głosów komuszych jest zbrodnią gdysz prostą drogą prowadzi do sojuszu ze stalinoskimi zbrodniarzami i ich potomkami, zaś koalicja z wszechswojakami i wyrokowcami od Endrju jest tylko arytmetyczno-demokratyczną koniecznością na tym etapie Chi-chi-chi-chistorii. Znaczy Niunia, gdyby miała resztkę chonoru, to powinna się zrzec tych komuszych głosów.

No. I tym optymistycznym akcętem (z pewną dozą szadenfrojdu) kończymy kolejny dzień budowania Czfartej Erpe.

 Stary Werter

 

środa, 22 listopada 2006
Cisza powyborcza.

Całkiem po prostu - siemi nie chciało. Taki Fraglesi to silne chłopisko, pomarudził, że siemu nie chce, że nie ma o czym , ale proszę : wziął się w garść i pisze, a ja co ? Leniwy zramolały staruch ... się nie wziąłem. Aboto i złotawoszara polska jesień spowodowała też, że w polu siedzę, gdysz każdy dzień bez śniegudeszczu czy innej meteorozpiździuchy to prezent od Pana B.  i wiadomo, że zaraz się skończy, więc trzeba wykorzystać. No więc (wstafka dydaktyczna dla młodzieży : nie zaczynamy zdania od „więc”, więc zaczynamy od „no więc” lub „a więc” - koniec wstafki dydaktycznej dla młodzieży) siedzę w tym polu i gdy wrócę, to już mam tylko siłę coś zjeść, poznęcać się nad Szakalami że lekcje, że koniec komputera, że kolacja, że dlaczego jeszcze nie w łuszku, poczytać najnowszego Makoskiego i Joe na poboczu  i lulu spatulki).

Zresztą, co tu kryć, w polityce „plus ça change, plus c’est la même chose”. Zainwestowałem prawie dwie stufki w bilet aleretur ekspres druga klasa dla niepaloncych z miejscufko, żeby postawić krzyżyk przy Niuni (zwanej w niektórych kręgach HGW albo Bufetową), wyżej wymieniony krzyżyk postawiłem, wieczór w Tefauenie24 obejrzałem, sondażami i spekulacjami pisowstrzymywaczymi się nacieszyłem (dość krótko i w stopniu umiarkowanym), przewagą krasnali i gamoni nad łysymi i gupimi się napieściłem (dłużej i w stopniu zgoła nieumiarkowanym), nad niewdzięcznością włoszczowian głową pokiwałem i wsio. Sieokazao szypciutko, że Niuniowym kolegom wcale aż tak nie zależy na tej wygranej. Boroski im śmierdzi we Warszawie, w Krakufku zaś profesor Pawka Morozow-Terlecki okazuje się być jedynym godnym. No i gites. Jak tak to tak, samiście chcieli, grzegrzułki (*) dyndałowe, ale bezmnie. Nie mam na bilet chyba, czyco. Za to unasz w miasteczku N., to nasz burgmajster miał wynik nawet lepszy od wrocławskiego : 85.5 %. Otco.

I tylko Pajaca z Krakowa proszę częściej pokazywać, najlepiej 24/7 we wszystkich przekaziorach (***) równocześnie. Jak się chce porządnie umoczyć wybory, to bez Jasia się nie obejdzie.

Rywin trochę mnie obszedł, owszem nie powiem. Dwa lata (**) dla posłańca (czyli doręczyciela, czyli listonosza) to jednak wcale niemało, więc jakoś na początku, w odróżnieniu od coponiektórych, wcale a wcale nie żałowałem mu tych odpuszczonych sześciu miechów odsiadki. Ale gdy wyznał, że czuje się więźniem politycznym, to jednak miałem ochotę nie tylko posadzić go na dwa kolejne, ale jeszcze do jednej celi z grypsującymi amatorami prawdziwego męskiego seksu. Tak jakoś niecywilizowanie mi się zrobiło na chwilę.

Tak samo, a nawet jeszcze bardziej niedocywilizowany czuję się, gdy czytam o Sadamie, o Korei Ludowej i Demokratycznej (np. ostatnio artykuł o uchodźcach w „Obcasach”) i takich tam różnych tym podobnych. Przyznam się bez wstydu, że w takich wypadkach jestem gorącym i bezwzględnym zwolennikiem czapy. Całkiem po prostu.

Na koniec jeszcze wspomnę o jednej wiadomości, która mnie, jako starego zgreda, miłośnika dawnych dobrych czasów, ucieszyła do szpiku kości. Otusz okazaosie, że jako dawne dobre czasy będziemy wspominać czasy całkiem niedawniutkie, kiedy to oburzaliśmy się (znaczy – tylko niektórzy, nieuświadomieni klasowo się oburzali) na rzekomo bezrozumne publikowanie teczek, list agentów, zasobów i takie tam. Teraz, to każdy będzie się upomniał : „Że jak to nie ma ? Moich papierów w IPeeNie nie ma ? Ja nie byłem TeWu ? Ja ? Jak nie byłem, jak byłem ?! To jakaś granda i nieporozumienie! No, nie bądź Pan świnia, niech mi Pan chociaż papiery na Kontakt Operacyjny wypisze”.  No tak właśnie. Okazao się bowiem, dzięki naszym najlepszym ludziom, tytanom polskiej i światowej archiwistyki, że lepiej mieć papiery na TeWu niż ich nie mieć, bo jak się ich nie ma, to znaczy, że się było tak ważnym sukinsynem, że już tylko pod ścianę się taki kwalifikuje, albo co najmniej na dożywocie w kamieniołomach. CeBeDeU. I to jest bardzo piękne. Ponadto wspominanie jako dawnych dobrych czasów całkiem niedawnych odmładza. A jutro napiszę podanie, żeby mnie wpisali na TeWu. Nigdy nic nie wiadomo.

 

Znowu Młody Werter

 

-------------------------------

Przypisy dla młodzieży :

(*) zazwyczaj piszemy gżegżółki. Ale tylko jeśli chodzi o sympatyczne kukające ptaszyny lub miejscowość w woj. pomorskim, pow. chojnicki. Jeśli nie, to jak wyżej. Koniec przypisu dla młodzieży szkolnej i dysgraficznej.

(**) co prawda mówiono kiedyś – za bżytkiej komuny , że „dwa lata - jak dla brata”, ale był to jednak okres jakichś tam błędów i zapewne wypaczeń, niewiele tylko lepszy od szkaradnej i zniewolonej układami III RP (tfu tfu)

(***) przekaziory to takie bardzo bżytkie słowo ze złej epoki, kiedy niektórzy udawali, że walczą z komuną, a w rzeczywistości układali się z nią spszedając Narut za żydosko-esbecko-ruskie pieniondze. Teraz mówimy mass-media lub łże-media, w zależności od tego, czy Odzyskane, czy (jeszcze) nie.

 

23:41, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
sobota, 11 listopada 2006
IV RP – dziennik budowy

 

Czyli prasufka.

 

Po pierwsze, o czym już wszyscy wiedzą od dawna, a co Bolszesław raczył ponownie podkreślić, tym razem w związku z Jelfagate  : wszystkiemu jest winna III RP.  Nie prapolski burdel w fabryce, nie indolencja ukrywającego pomyłkę GIF-u ani Ministerstwa, które przecież tylko przez 11 miesięcy przygotowywało przepisy dotyczące obrotu lekami. Nienienie. To III RP i Układ. Dlatego Zakład zamknięto. To i tak łagodne środki. Powinno się fabryke zburzyć, ziemię zaorać i posypać solą a Jelenią Górę obłożyć anatemą.

 

Po drugie jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie i wyszło na nasze, czyli że co wolno Kurskiemu i Bielanowi, to nie tobie, Niedobra Platformo Rzekomo Obywatelska. Kto okłamał ? Gdzie ? Weś i udowodnij.

 

Po trzecie we Warszawie  wreszcie wydzielono miejsce, gdzie idioci kudłaci będą się mogli naparzać z idiotami wygolonymi. Jak stwierdził nasz ulubiony (p)osiołek Wierzejski, „cała Polska na to czekała”.  Ja tam nie wiem, nie pamiętam, pewnie pijany wtedy byłem.

 

Po czwarte, Bolszesław obiecał przekopanie Mierzei Wiślanej. Zapewne zabiorą się do jej kopania , gdy już zbudują 2000 km autostrad i 3 mln mieszkań. W Irlandii. Kopać zaś powinni anegdotcziki, moim skromnym.

 

I tyle w Kłamliwej Wybiórczej. Ale żeby nie było, że wspominam tylko wiadomości kłamliwe, podam też parę prawdziwych , z „Derdziennika”, który niestety nie dorobił się e-wersji, więc muszę wklepywać ręcznie, co uprzejmnie proszę żeby mi było docenione.

 

Po pierwsze, na całej stronie Derdziennik opisuje program Uroczystości Centralnych Z Okazji 70 Urodzin Prałata Jankoskiego. Hala Olivii, Zespół Mazowsze, Opera Bałtycka, sama śmietanka w postaci Hojarskiej, Leppera  i Kurskiego. Jeśli chodzi o auto to tym razem (cyt. za DerD) ma to być czarne bmw. „Zawsze się znajdą mali ludzie, którzy mnie skrytykują pod byle pretekstem, ale ja się nie przejmuję. Skoro jest tak wiele osób, które chcą mnie uhonorować, to znaczy, że nie ma w tym nic złego”. Powiedział dziennikarzowi Jubilat. No właśnie, Księże Prałacie, to źli ludzie są. Z tych , co idą direkt do piekła. A na okrasę jest piękne zdjęcie, na którym krew z mlekiem Prałat wygląda tak , że Don Corleone przy nim to zwykły cyngiel, a nawet chłopiec na posyłki.

 

Napisał też Derdziennik kłamliwy artykuł pt. „ A4 : autostrada widmo. Rząd z pompa podpisał kontrakt na budowę, na którą nie chce wydać zezwolenia”. Co za gupi tytuł, co za nieżyczliwość i niezrozumienie szerokiego spektrum złożonych aspektów kompleksu zagadnień skorelowanych z problematyką autostradownictwa polskiego. Makoski coś dziś pisał o skrzyżowaniu Kafki i Mrożka. Taka Zmrożona Kafka to u nas Małe Piwo, proszpana.

 

A oprócz tego ciekawe (naprawdę, bez żartuf tym razem) : artykuł Kanowskiego o wyborach oraz dyskusja o powstaniach i patriotyźmie. Z tym, że przeleciałem „na ukos” z powodu że arbajt a poza tym trzeba mieć co czytać w łykent. Że o felietonie Pilcha nie wspomnę.

 

Prasufke przygotował

 

Stary Towarzysz Werter

 

00:12, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 listopada 2006
Tu idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa ...

Rosną nam nowe, całkiem niekoniunkturalne pokolenia. Tak trzymać.

Choć z drugiej strony,  może wywieszenie portretu Giertycha z napisem „zero tolerancji” nie jest aż tak złym pomysłem ;-)

 

Na Szczęscie Stary Werter

 

00:13, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (8) »
czwartek, 09 listopada 2006
Bolszesław Wyzwoliciel

Od pewnego czasu czytuję wypowiedzi różnych znafców, którzy usilnie przekonują czytelników, że powinniśmy być wdzięczny Bolszesławowi, gdyż On, w wielkiej mądrości swojej, doprowadza do osłabienia Giertycha i Leppera oraz do wyzwolenia nas od tych brzydali.

Odpowiadam im zbiorczo : aguwno Panowie. Jeśli chodzi o osłabianie, to raczej Wy – mnie.

Po pierwsze : osłabianie Leppera jest sprawą dyskusyjną, zwłaszcza ostatnimi czasy. Sądząc po wynikach sondaży, poparcie dla Jędrusiów raczej nie słabnie. Bo niby dlaczego miałoby słabnąć - wszak oni krew z krwi, kość z kości naszej.

Po drugie : już to widzę, jak Bolszesław zawiązywał kualicję aby osłabić kualicjantów. Jak sam powiedział, on to zrobił, aby realizować swoje (chore, jak widać z perspektywy roku) cele. W tym celu dopuścił do władzy zgraję wyrokowców i  innych złoczyńców (jeszcze) bez wyroków oraz całą plejadę brunatnych oszołomów. Wstyd i poruta.

Po trzecie : cóż mi po osłabianiu Romkensteina i jego wygolejeńców, skoro Bolszesław przejmując im elektorat równocześnie przejmuje (i realizuje) ich hasła i cele, powolutku wpuszczając Polskę w złoty XIX wiek, wiek pary i elektryczności. Takie osłabianie możecie panowie powiesić sobie na gwoździu wiadomogdzie. Jest mi naprawdę ganz egal, czy przejedzie mnie rozklekotana pełnoletnia nyska z Geesu czy błyszczący Maybach w cenie dwóch domków.  Choć po prawdzie porównanie PiS-u do wypasionej bryki jest trochę nie na miejscu. To raczej stjuningowany Poldek po przejściach.

 

 Stary Werter

środa, 08 listopada 2006
Wieczorny przegląd porannej i wczorajszej prasy

 Siadłem se na chwilkę, żeby łyknąc niusów z Wielkiego Świata, a tu dzień jak co dzień, o :

Prezydęt donosi na współobywateli,

Antykoncepcji Polscy (P)osłowie mówią stanowczo „Nie”,

Rzecznik Praw Obywatelskich  „z odzysku” broni Wadzy (raz zdobytej) przed dziennikarzami,

Trybunał Konstytucyjny odzyskiwany za pomocą  kolejnego Uczciwego Inaczej,

Troglodyta chce wprowadzić godzinę policyjną dla młodzieży,

Szajbus w berecie „coś wie, ale nie powie”.

Słowo honoru, gdy tylko będzie można, zagłosuję na jakąkolwiek partie, która obieca mi, że dekaczyzacja Polski będzie czteroprzymiotnikowa:

1.      Szybka

2.      Dogłębna

3.      Bolesna

4.      Ostateczna 

Stary_Werter

 

23:48, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (4) »
Na co nam taki sojusz

Noszkurde, posłuchaliby tego Tradycyjnie Beszczelnego to przynajmniej raz mielibyśmy jakąś wymierną korzyći z  bycia posłusznym sojuźnikiem, to nie. Kurna. Ale jak sołdatów w do Azji za fryko wysyłać, to alesz alesz prosimy bardzo ile trzeba tyle bendzie.

 Stary Werter

niedziela, 05 listopada 2006
Słuszna kara ...

... dopadła Pewnego Gupiego Zbysia, co to jeździł po stolicy z nieortograficznym sloganem „PiS = PZPR”. A pszeciesz wszyscy wiedzom, że poprawnie pisze się „PO = PZPR”. No. No i doigrał się, i teraz ciekawy jestem, czy  zdąży sobie załatwić Gupi Zbysiu lewe papiery na dysgrafię.

Oprócz nauki poprawnej ortografii ,  czas na naukę śpiewu. Ein, zwei, drei , oltugeder :

 „Ja drugoj takoj strany nie znaju

Gdie tak wolno dyszet czeławiek”

 Uczcie się dzieci, póki czas.

 Stary Werter

00:40, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
piątek, 03 listopada 2006
Czas tolerancji mamy już za sobą ?

Bolszesław był łaskaw tak stwierdzić, a ja śmiem wątpić.  Sezon na tolerancję w pełni, skoro zarówno bliźniactwo ze świtą, jak i ich wspaniali kualicjanci mogą całkowicie bezkarnie pleść i wyczyniać codziennie najrozmaitsze głupoty tudzież kurestwa i nikt im jeszcze nic nie zrobił. Ale rzeczywiście ten czas może się kiedyś skończyć. Dzięki Panów działalności roczniki , które obecnie siedzą w ławkach szkolnych zgotują Wam (nam przy okazji też, niestety) niezłą jatkę, coś na kształt ’68 r. (dla jasności, nie mam tu na myśli polskiego marca ani czeskiego sierpnia) To tylko kwestia czasu.

 Stary Werter 

18:41, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 listopada 2006
Szkoło, hej !

Szkoły jednopłciowe, umundurowane, kontrolowane przez policyjno-prokuratorskie trójki, z obowiązkiem donosicielstwa i z maturą wedle uznania (wg aktualnego widzimisię miłościwie panującego Ministra), ale za to z religii. Takie szkoły podobają  się nie tylko Brunatnemu Romkensteinowi, nie tylko Bolszesławowi , ale również, jak wynika z sondaży, znakomitej większości Rodaków. 

W związku z tym chciałbym się jakoś włączyć w ten nurt i zaproponować parę dodatkowych ulepszeń.

Punkt pierwszy, najważniejszy : pełne skoszarowanie 24/7. Tylko ono zapewni pełną kontrolę nad właściwym przebiegiem procesu dydaktycznego i wychowawczego. Prycze we wspólnych salach i możliwość grania „widzeniami” i przepustkami podstawą sukcesu. Wychowaniem i dyscypliną młodszych uczniów zajmą się uczniowie starsi, funkcyjni, podlegający Wychowawcy i Dyrekcji. Kamery w sypialniach, salach lekcyjnych , toaletach, korytarzach i na boiskach.

Dwa : Ograniczenie własności, akurat łatwe do skontrolowania w warunkach internatowych. Przybory szkolne i higieniczne, dwie-trzy zmiany mundurowe, kilka zaakceptowanych przez Cenzora książek i chwatit’. Więcej nie trzeba, nie należy budzić zazdrości i pokus wynikających z nierówności.

Trzy :  należy wprowadzić obowiązkową przynależność do organizacji młodzieżowej (TEJ jedynej właściwej) i co najmniej 2-3 zorganizowanych kółek zainteresowań, z czego 1 gimnastycznego. W czasie wakacji 1 turnus obozu młodzieżowego, 1 – obozu treningowego, 1 – obronnego , a w sierpniu żniwa. Jakoś zleci, bez konieczności odsyłania do domu, gdzie kontrola ucznia jest znacznie utrudniona, a czasami wręcz niemożliwa (jeśli rodzice nie wykażą wystarczającego zapału do współpracy z władzami oświatowymi).

Cztery : Uprościć program nauczania. Religia rzymsko-katolicka  codziennie, minimum godzina. Komu się nie podoba niech wypierdala (nie bójmy się tego słowa, jest tu ono jedynym słusznym) z kraju. Dajemy odpór innowierczej i ateistycznej zarazie. Podobnie PO i wychowanie patriotyczne. Reszta przedmiotów po godzinie tygodniowo, żeby było sprawiedliwie. Literatura tylko polska, historia i geografia też. Biologia – wiadomo. Matura oceniana i wydawana wedle uznania Dyrekcji. Kryteria każdorazowo corocznie ustalałoby Ministerstwo.

Pięć : raz w tygodniu – do wyboru albo konfesjonał albo szczera rozmowa z wychowawcą na temat problemów z kolegami. Element obowiązkowy lecz forma dowolna : rozmowę można zastąpić pisemnym raportem. Na bieżące, doraźne meldunki – specjalne skrzynki na korytarzach, najlepiej w dyskretnych miejscach. Spontaniczną i skuteczną współpracę nagradzać przepustkami, w przypadkach szczególnych – odpowiednimi jednorazowymi gratyfikacjami finansowymi lub stałymi stypendiami za obywatelską postawę.

Sześć : system kar należałoby rozbudować od upomnienia po chłostę podczas apelu i ciemnicę (nie dłużej niż tydzień na raz, żeby nie powodować opóźnień programowych). Należy też zmniejszyć wiek odpowiedzialności karnej do 12 lat – to już duże chłopiska są.

Siedem : wprowadzić instytucję „wilczego biletu”. Osobniki skrajnie aspołeczne wypadają na stałe z obiegu.

 No i powinno pomóc. Życzę Rodakom, aby rodacze dzieci do takich właśnie w pełni bezpiecznych szkól poszły. Jeśli chodzi o moje, to trochę więcej popracuje i chyba raczej wyślę je gdzieś indziej, gdyż jako elemęt genetycznie obciążony (a co najmniej niepewny) nie zasłużyły na Tyle Dobra i Totalnego Bezpieczeństwa. Z wszelkimi dostępnymi wyrazami,

 Stary Werter

 

23:59, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (7) »
piątek, 27 października 2006
Wiedziałem. Wiedziałem, że się doczekam.

Wiedziałem, że któryś nie wytrzyma i popuści. Padło na Prezydęta : była, proszę Państwa (uwaga!) akcja szeptanki . Ha !  Cusz za piękne słowo,  pięknie odkurzone i odpucowane – całkiem jak nowe. A skoro już zwieracze puściły, to z niecierpliwościa czekam na kolejne perły z lamusa. Po warcholstwie i szeptance, kolej na ...  ?

No i naciski były. W wiadomej sprawie. „ [...] To nie były naciski w tym sensie, że jak pan minister postąpi inaczej, to będzie źle. Ale wyraźnie mi to sugerowano. Natomiast ja temu nie uległem, spotkałem się z wdową po gen. Papale [...]”

Chciałbym pocieszyć i wesprzeć Prezydęta, zasolidaryzować się jakoś chciałem, donoszę zatem niniejszym, że ja też wczorej i dzisiej byłem poddawany naciskom. Pracowników dwóch mnie im poddawało, wyraźnie mi sugerując, że chcieliby dostać wypłaty już w sobotę. Cytuję : „Szefie, a  nie dałoby się tak wypłaty w sobotę zrobić ?” Natomiast ja temu nie uległem (może dlatego, że nienawidzę słowa „szef”, zwłaszcza używanego w wołaczu i odnośnie mojej skromnej, a może dlatego, że miałem przeczucie graniczące z pewnością, że pracownicy owi chętnie wytrzeźwieliby dopiero po Zaduszkach, a ja potrzebuję ich w poniedziałek i wtorek ?). No więc nie uległem, wypłaty będą „ostatniego bieżącego miesiąca”, (w sobotę będzie tylko zaliczka, bo pogłoski o mojej bezduszności i mściwości też są wyssane z dyspozycyjnego względem pewnych sił palca), za to też się spotkałem. Z sąsiadką. Co prawda nie jest ona wdową, ani nawet mężatką, a do spotkania doszło tylko na klatce schodowej, ale zawsze...

A jeśli chodzi o prezydętowego Brata, to muszę dodać, że gumę to ja w tym roku co najmniej  cztery razy złapałem, a mamy dopiero październik, no i nie wspomnę o zawieszeniu, które od powrotu na Polskie Drogi muszę pod koniec każdego sezonu wykopaliskowego oddawać do naprawy. Aha, i co najmniej raz do roku policja szykanuje mnie na katowickiej szosie pod pretekstem przekroczenia prętkości. I nikt mi  nie wmówi, że oni tam stoją przez przypadek. Jestem zatem głęboko przekonany, i ta wiedza jest po-ra-ża-ją-ca,  że Kaczosławowa inwigilacja to przy mojej małe miki jest. Inwigilacja mnie przez określone ośrotki jest, jak widać, wielokroć intensywniejsza niż jego, a jego inwigilacja to przy mojej berek kucany. No. Ale chwilowo ja też nic więcej nie powiem. 

 Werter, Stary Werter.

 PS : a tak swojo szoso, tak apropoś tej kaczej maniery polegającej na ciągłym insynuowaniu, że oni coś o czymś, o kimś wiedzą, że już od dawna wiedzieli, że o przekrętach , przestępstwach, występkach i zbrodniach różnych. Czy nie mógłby ktoś wreszcie wystąpić do prokuratora o wszczęcie postępowania w sprawie zatajania informacji o przestępstwach? Na pewno jest na to jakiś paragraf. Może wreszcie skończyłoby się te infantylne „a ja coś wiem, ale nie powiem”.

I na koniec chochelka z całkiem innej beczki. Znałem kiedyś osobę, której w pewnym momencie wszystko zaczęło się ze wszystkim zgadzać. Łącznie z liczbami wywieszanymi na przecenach i numerami biletów do muzeum, wszystko się ze sobą zgadzało, wszystko było wzajemnie powiązane, tworzyło idealny Układ. Aż wreszcie pewnego dnia wyprowadziła mi na serwetce wzór na Wszechświat. Wzór Wszystkiego. A tydzień później zabrało ją pogotowie.  

czwartek, 26 października 2006
Nie popadajmy w skrajności

Sprowokowany aferą w trójmiejskim gimnazjum, Pan Premier był łaskaw zgodzić się ze swoim wicepremierem do spraw nakładania kagańca oświaty i stwierdził (w dodatku publicznie, przy świadkach), że należy eliminować agresywne jednostki. Alesz Panowie Premierowie, po co od razu popadać w skrajności ? Wystarczyłaby nam Panów dymisja. Z wyrazami różnymi,

 Stary Werter

 PS : „Gazecie” gratulujemy tytułu. Przy okazji przypominam, że już jakiś czas temu pisałem, żebyśmy zastanowili się nad niesłusznie zapomnianą  instytucją ostracyzmu.  

 

23:35, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (8) »
wtorek, 17 października 2006
Beczka śledzi

Koniec miziania po egu, wracajmy na szychta. Się okazuje, że jeśli chodzi o śledzenie, to  Kaczosław też lubiał był te, no, „czynności operacyjne” zastosować w stosunku do nielubianych.

 "Milczanowski, podobnie jak ja, był przekonany, że Tymiński został +zrobiony+ przez służby. Twierdził nawet, że wie, którego oficera służb wojskowych trzeba by przycisnąć, by dowiedzieć się, jak dokładnie to było" - zeznał Kaczyński. "Pytał mnie, czy w moim przekonaniu warto to zrobić, co wymagałoby działań pozaprawnych. Ja odpowiedziałem, że tak, bo sprawa jest bardzo ważna"

 W rozmowie J. Kaczyński miał też prosić Milczanowskiego o wyjaśnienie powiązań szefa gabinetu prezydenta Wałęsy Mieczysława Wachowskiego. "Milczanowski powiedział, że powoła małą grupę z zaufanych oficerów.(...) Po jakimś czasie przed gabinetem prezydenta zaczepił mnie Wachowski i powiedział, bym dał sobie spokój z tymi grupami" - zeznał w 1998 r. J.Kaczyński.


I z lojalnością w stosunku do szefa bywało, że miewał nasz Kaczosław chwilowe przejściowe :

 

"Na moje stwierdzenie, że tego Wałęsa nie mógł napisać, bo by nie potrafił, jako że tekst był dość spójny, w miarę gramatyczny, a w każdym razie zrozumiały [...]”

 

Z całego artykułu wychodzi, że ta Prawda, co nas wyzwoli, to chyba niejedna jest i niejedno ma imię. Znaczy nie sam Kaczosław, nie sam Lesiak, tam każdy każdego i wtedy i teraz i zawsze i na wieki wieków amen. Czemu mię to nie dziwi ? Czyżbym był rzeczywiście 

 

Starym Werterem ?

 

00:31, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 16 października 2006
Ministerstwo Porządku, Prestiżu, Patriotyzmu, Prawdy i Paciorka

W zamian za poparcie w walce z Układem szarej sieci łżę-elitarnych wykształciuchów post-komuno-ubecko-mafijno-biznesowo-michniko-różnych, Kaczosław dał Romkensteinowi Edukację do zabawy. No bo to nic ważnego przecież, niech się ten przerośnięty brzdąc wyhasa.

No i jest dobrze, wbrew różnym nieżyczliwym e-histerykom w typie : Makoskiego, Brochy, Joe, Socjopatycznej, Spieprzajdziada i wielu wielu innych wykształciuchów. Jest dobrze, bo przecież każdy nauczyciel może mieć swoje poglądy. Problemy mogą pojawić się, jeśli będzie te poglądy krzewił. Wszak, jak stwierdził wiadomy wiceminister : Dyrektor Sielatycki nie został zwolniony za poglądy, tylko za krzewienie tego typu poglądów w szkole”.

No bo też krzewił w sposób nie do przyjęcia – wziął i wydał zatwierdzony przez ministerstwo podręcznik. Z tym, że było ministerstwo sprzed odzyskania, obce nam. Nuance.

I w związku z powyższym Minister przesłał wszystkim nauczycielom swój konterfekt z życzeniami w Ich Dniu. Niech se lażdy belfer przyklei buzię Romkensteina na okładce dziennika, żeby se pamiętał, co i jak i kto tu rządzi Leon czy jego dzieci, zanim swoją otworzy (buźkę, znaczy). A co i jak , to jest tak :

Pan Bóg stworzył Świat w sześć dni dzieśtak ze sześć tysięcy lat temu. I Adama, i Ewę z żebra jego. Potem się okresowo złościł, że chućruja porubstwo i a to wygonił, a to wodom zalał, a to pierworodnych wytłukł i takie tam różne. Skoro się złościł, to znaczy że miał za co. Sodoma-Gomora była co i rusz. I wiadomo, że wszystko przez Żydów. Ale dość chistorii. Troche o świecie : te zwierzęta, co się na ostatnią Arkę załapały, to się rozbiegły po świecie całym, któren to świat jest płaski jak talerz i stoi na czterech pieruńskich słoniach co stojom na wielgim żółwiu co pływa po bezkresnym oceanie. A księżyc, słońce i inne planety (ile by ich nie było, i tak je uporządkujemy, jak słusznie zanotował Brocha) kręcom się dookoła. I nad nimi jest Niebo z Panem Bogiem i Aniołami, a pod spodem (znaczy pod tym oceanem chyba, jest otchłań piekielna i smoła ze siarkom wrzące. I tyle jest i dość, bo się więcej nie zmieści . Bo poza tym, szkoła ma nauczać Porządku, Prestiżu, Patriotyzmu i Prawdy. I Paciorka (Pan Minister zapomniał , że na P jest jeszcze paternoster). Wszystkiego po co najmniej godzinie dziennie. A nie jakieś tam tulerancje i inne pederastyczne wymysły. Świat sobie już radził bez tolerancji i poradzi sobie dalej. Bo nie może tak być, że kilku maniaków będzie decydowało o losach cywilizacji... Amen.

 

 Stary Werter

 

 PS : Ciekawy jestem, czy ktoś oficjalnie zareaguje na wypowiedzi tego cymbała i cymbała pryncypała. Czy Kaczosław coś napomknie ? A może odpowiednia komisja sejmowa ? Może opozycja ? Eeeeee tam, som ważniejsze sprawy, czeba Ojczyznę ratować przed PO i/lub PiSem. Ciekawym, czy w takim razie chociaż nauczyciele się zbuntują, czy raczej będą po cichu sabotować, czy też ze strachu pozwolą zrobić ze sobą wszystko, co wpadnie do głowy tym wygolejeńcom. Cóż pozostanie ludziom ? Chyba tylko powiedzonko „Ciemny jak wiceminister oświaty
 

sobota, 14 października 2006
Miszcz eskalacji

Zaczęlo się od tego, że UOP inwigilował tzw. Prawicę (hue hue hue) z poduszczenia Elektryka i jego Kapciowego.

Potem (rok temu) było : „Nie ma dowodów na to, żeby Jan Maria Skrakowa wiedział o inwigilacji”

Następnie : Jan Maria prawdopodobnie wiedział o inwigilacji

Dalej : Jan Maria na pewno wiedział o inwigilacji

Teraz mówi się : On być może inspirował inwigilację.

Pozostały jeszcze tylko dwa stopnie :

1. Jan Maria na pewno inspirował inwigilację.

2. Jan Maria śledził Kaczyńskich osobiście przebrany za Lesiaka.

To tylko kwestia czasu

O czymś zapomniałem ?

Stary Werter

A może : Jan Maria oraz Kapciowy przebrani za Bliźniaków wspólnymi siłami demontowali polską , hue hue hue,  Prawicę ?

Usiłując zachować resztki powagi napomknę tylko, że gdyby Kaczosław nie był takim durniem i looserem, to być może sprawa inwigilacji partii politycznych, która jest ewidentnym skandalem, nie zmieniałaby się powoli w farsę. No, ale noblesse oblige, albo się jest tym Midasem à la polonaise, albo nie.

 

23:49, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 października 2006
Bukiet kfiatków polskich i nie tylko czyli prasufka.

 

Dla każdego coś miłego, z kraju i zagranicy.

Euro-(p)osiołek Tatko Romkensteina się odezwał. „Ewolucja nie znajduje potwierdzenia w obserwacjirzekł on i zapowiedział kampanię przeciwko nauczaniu w szkołach tej niesprawdzonej i błędnej hipotezy. Pasjonujący artykuł. Przy okazji dowiadujemy się, że Tatko jest profesorem genetyki w PANie. „W swych publikacjach powołuje się na wyliczenia, z których wynika, że arka Noego miała wyporność 14 tys. ton.”

Tymczasem francuski emerytowany pułkownik szykuje się do Wielkiego Skoku. Będzie spadał z wysokości 40 km i może mu się uda wycelować w Kanadę ;-)  Zgłaszam wniosek racjonalizatorski : a może by tak Francuzowi  doczepić euro-(p)osiołka Giertycha ? Naprawdę bez spadochronu. Mógłby przetestować prawa Newtona, w które być może też jeszcze nie wierzy.

Wracając do Polski, to życie toczy się (słowami Tyrmanda)jak gówno na kole – raz na górze, raz na dole”. Na górze zdecydowanie wczorajszy meczyk. Z tej okazji fajoski tytuł w Derdzienniku : „Polska – Portugalia 2:1. To nie jest błąd drukarski”. ;-)

Na górze (przynajmniej na razie) jest też sprawa orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który bezczelnie pozwala lżyć i szkalować Najjaśniejszych. Ten cały,  za przeproszeniem, TK, to trzeba będzie odzyskać jak najprędzej. Przecież to niesłychane.

A na dole, to trwa zwyczajowa kaczystowska hucpa w sejmie. Nawet nie ma się co denerwować, tylko zapisać, zapamiętać i przypomnieć we właściwym czasie. Przy okazji polecał duży artukuł Zaremby, również w Derdzienniku, o ewolucji stosunków między Tusko-Rokita a Bliźniakami. Niby nic odkrywczego, ale wreszcie ktoś to wreszcie zebrał, opisał, usystematyzował i zwerbalizował. Diagnoza brzmi : od pewengo czasu polskie życie polityczne można opisywać jedynie w kategoriach psychoanalizy i dopóki ta czwórka będzie stała na czele swoich partii, dopóty gorze im i nam, bo na pokój między tymi panami szans już nie ma. Coś w tym jest, a wtedy wnioski nasuwają się same. I paczciepaństwo , o ile jestem w stanie sobie wyobrazić Platformersów destytuujących w demokratyczny sposób swoje szefostwo, o tyle Pisiorów pozbywających się obydwu wodzusiów jakoś nikak nie mogę zwizualizować. Niewiedziećczemu..

Ale pszeciesz nie samym sejmem Polska żyje, mamy też żąt.  Żąt, którego premier obiecywał między innymi, żepriorytetem jego rządu będzie ułatwienie życia przedsiębiorcom”. Inna rzecz, że Kaczosław  zdążył ogłosic tyle priorytetów, że w zasadzie nie ma żadnego

Ooops, sorry-gregory, skłamałem . Priorytetem rządu Jarosława Kaczyńskiego jest przetrwanie. A potem, gdy tylko się da  – doj[...]ć całej reszcie.

 

I na koniec tej przydługiej prasówki coś z zupełnie innej bajki. Pewnie wyjdę na lewaka, ale  trudno. Moim skromnym, to 10 tysięcy dolarów za umycie samochodu – to niesmaczne. Odpowiada to rocznemu utrzymaniu średniej rodzinki (a nawet dwóch) w Polsce. O Trzecim Świecie wolę nawet nie myśleć. Zawsze mnie taka ostentacja i bezmyślność na granicy kurestwa doprowadzały do szału. Złote wanny, kolekcje Rollsów i tym podobne bzdety

Ktoś powie : „Ze swoimi pieniędzmi mogą robić, co chcą” . Być może, ale tu kończy się mój niby-liberalizm, a budzi się uśpiona populistyczna, faszystowsko-czerwona świnia.

 

Zniesmaczony Stary Werter

 

22:51, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (7) »
środa, 11 października 2006
Na marginesie ...

... wydarzeń ostatnich dni, czyli : szafy, taśm, kwitów, WSIowych ludzi, inwigilacji, niedoszłego zamachu, agentów itede itepe. Ciekawym, czy całe to koleżeństwo poprzestanie na obrzucaniu się błotem, czy też zacznie się wielkie wzajemne wsadzanie. Znaczy teraz jedni drugich a potem drudzy jednych (nic nie trwa wszak wiecznie i dłużej klasztora niż przeora, jak już kiedyś pisałem). Eeech, gdyby tak jakiś gajowy ...

Stary Werter

01:20, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
Nie strasz, nie strasz ...

Taki kwiatek. Wszystko, co było do napisania, napisał Brocha. Dodam od siebie, że chociaż do tej pory zwykłem głosować na partie mi bliskie (i nie była to PO), to od tej pory będę głosował na najsilniejszą partię antykaczyńską. Jakakolwiek by ona była i sans états d’âme. Punkt schluss.

A co do Rokity, to nie płakałbym po nim, ale wolałbym, gdyby zniknął razem z Braćmi malutkimi (i nie szydzę tu ze wzrostu, wbrew pozorom).

Stary Werter

00:33, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 października 2006
Do Czarnego Pijara - Lesława

Lesławie,

Na Twój komentarz miałem dać w miarę krótką odpowiedź w komentarzach, ale wzięło i siemi rozrosło. Dlatego wklejam ją w oddzielnym wpisie, razem z Twoim poprzednim komentarzem „sprawczym”, który brzmiał :

 „Chyba nie zaprzeczysz, Stary Dobry Werterze, że elity bezpieczniackie w Polsce przewidziały upadek komunizmu i odpowiednio się do tego przygotowały? Po cóż innego by wysyłaly swoich najzdolniejszych przedstawicieli na staże na Zachód? Jak się popatrzy na takie postacie jak Stypułkowski, Olechowski, Nawrocki i wielu, wielu innych, to fakt istnienia Pokolenia'84 jest niezaprzeczalny.

Czy to źle, że komuniści się nawrócili na kapitalizm? Nie, nie jest źle. Okrągły Stół był dobry, plan Balcerowicza był dobry. Ale nie róbmy z Wejcherta, Solorza, Benbenka czy Rapaczyńskiej międzynarodowych wzorców uczciwości biznesowej.

Pytasz co zrobili Kaczyńscy? Zobaczymy, dopiero zaczęli ;-) Dostali mandat wyborczy i mają prawo rządzić. Nawet jeżeli nam się nie podoba (ja nich nie głosowałem, podobnie jak Rafał Ziemkiewicz czy Maciej Rybiński). Nie oznacza jednak, że mam krzyczeć, że się dzieje koniec świata.”

 Nie umiem Ci odpowiedzieć na pierwsze pytanie, gdyż nie byłem elitą bezpieczniacką.  Wiem  jedno - teraz to wszyscy są mądrzy i dalekowzroczni. Same, kurna, Wernyhory i wzjonery dalekiego zasięgu. Że w latach osiemdziesiątych komuna gniła, to widziały i wiedziały nawet przedszkolaki z zespołem Downa, ale dziwnym trafem samo zdarzenie zaskoczyło najsłynniejszych sowieto- i  peerelologów. Pamiętam, że towaszsze z KC jeszcze pod koniec maja ’89 martwili się, co będzie, gdy „za bardzo” wygrają. Pamiętam, że pierwsze numery „GW” starannie zbierałem  jak dawniej bibułę (pierwszą setkę mam prawie w komplecie) , na wszelki wypadek i wieczną rzeczy pamiątkę, bo „nigdy nic nie wiadomo, a szczególnie nie wiadomo, jak to się skończy”.  Pamietam, że do października-listopada 1989 w ogóle  nic się poza Polską nie działo, a przynajmniej tak się wydawało. Wydaje mi się, że w latach osiemdziesiątych „elity bezpieczniackie” wysyłały się na Zachód w celach wywiadowczo-zarobkowych, z akcentem na „saksową” stronę wyjazdów. Jest to „przeczucie graniczące z pewnościa”, gdyż pamięć mam jak słoń i jak dziś pamiętam atmosferkę z tamtych lat, kiedy wyjazd na zachód bywał celem samym w sobie, okazją do awansów towarzyskich, profesjonalnych i finansowych. Otco.

 Co do Wejcherta i innych, to zastrzegłem się w mojej  poprzedniej odpowiedzi, więc tekst „nie róbmy z nich wzorców uczciwości biznesowej” jest deczko nieuczciwy. Jest to klasyczny podbrzuszny chwyt erystyczny, polegający na przypisaniu komuś tezy (najlepiej fałszywej lub absurdalnej), o której nawet nie wspomniał, ale ja niestety-stety za stary werter jestem, żeby się na to łapać. No ale powiedzmy, że zapolemizuję z pojęciem „Układu”, czyli Wielkiej Mafii Komuszo-Finansowo-Bezpieczniackiej, bo chyba taki był podtekst tego zdania. Jak większości ludzi, również i mnie nie podoba się rozpanoszenie się w gospodarce po 1989 r. starych sprawdzonych towarzyszy. Ale, z drugiej strony, gdy obserwuję naszych kochanych Rodaków (swoich pracowników i nie-pracowników, partnerów, zleceniodawców i zleceniobiorców, kolegów, nie-kolegów, krewnych i nie-krewnych, partyjnych i bezpartyjnych, po prostu wszystkich) to widzę, że z bardzo nielicznymi wyjątkami, wszyscy oni tworzą jakieś „układy” , czyli przy pomocy krewnych i znajomych usiłują sobie zapewnić maksimum dochodów przy minimum wysiłku. Część z nich po prostu kradnie. Czasami jest to młotek, łopata lub kilo gwoździ, czasami lewa faktura na kilkaset złotych, a jak Bóg da i Urząd pozwoli – przekręcik na parę baniek. Nieomal jak u Marksa – każdy według potrzeb i możliwości. Podobne zjawisko, choć na mniejszą skalę, obserwowałem w uczciwej i praworządnej Szwajcarii, we Francji, że o Trzecim Świecie nie wspomnę. Dlatego nie wierzę w Układ. Wierzę natomiast  w istnienie milionów grupek ludzi wzajemnie „drapiących się po plecach”, ale z różnymi możliwościami drapania. I z pretensjami, że oni też by chcieli móc więcej. Zresztą, na całym świecie twórcy-założyciele wielkich fortun i rodów byli i są postaciami raczej nieciekawymi. „Posiedzieć raczej niż postać”, jak pisał Kisiel o nieodżałowanym towarzyszu Moczarze. Ale, niestety, dopóki nie łamią prawa, można im skoczyć. A jeśli łamią, to niech się tym zajmą prokuratorzy i sądy, a nie spec-trójki. Na razie nie słyszałem, żeby któremuś z przysłowiowych już polskich ludzi sukcesu spadł włos z głowy. Więc albo tzw. organy są nieudolne, albo oni są, niestety, zbyt zdolni, żeby zostać uznanych za winnych w świetle obowiązującego prawa.

 Temat trzeci. Piszesz, że Kaczyńscy dopiero zaczęli ? Znaczy są to tacy ludzie znikąd ? Teraz to ja się roześmieję w głos, pozwolisz. Przecież od kilkunastu lat już działają, dwoją się i troją. I jeszcze nic im się nigdy nie udało, umieli tylko marnować wyniki wygranych wyborów. Obecny swój mandat wyborczy dostali, żeby do spółki z PO (taki był wynik wyborów) wyczyścić Państwo z bezprawia i niesprawiedliwości. Tak przynajmniej obiecywali i takie były oczekiwania tych naiwnych, którzy im uwierzyli. A oni co zrobili ? Najpierw wychujali „przyjaciół z PO”, bo ta była zbyt silna, jak na koalicjanta, a obecnie, do spółki z jakimś wyrokowo-wygolonym planktonem i pod hasłami odnowy moralnej oraz walki z Układem tworzą swój własny mega-układ bazujący wyłącznie na lojalności do wodzusia i partii. Tworzą już nawet nie rzeczpospolitą kolesiów, tylko – bo ja wiem – ziomali ? Majstrują przy spółkach, przy bankach, przy służbie cywilnej, przy samorządach. Sami pogrywają w najlepsze bezpieczniackimi materiałami. Na forum międzynarodowym miotają się  jak pijane dzieci we mgle , albo raczej, jak rozwydrzone szczeniaki, izolując coraz bardziej kraj, którym rządzą. To wszystko sprawia, że, moim skromnym, ich działalność jest wybitnie szkodliwa, bo nie inaczej zachowywałby się jakiś prawdziwy „ruski agent” na tych stanowiskach. Ponadto są jak ten człowieczek w jednym z odcinków Asterixa, którego sama obecność powodowała, że ludzie brali się za łby. Piszę „oni”, a na myśli mam głownie Kaczosława, czyli Bliźniaka Starszego, osobnika, który musi szczuć i obrażać, bo tak według niego funkcjonuje cały Świat.

 Nie obchodzi mnie, na kogo głosowali Ziemkiewicz z Rybińskim. Obchodzi mnie natomiast, że obecnie w publicystyce używają chwytów podobnych do tego Twojego z Wejchertem i spółką.  Znaczy polemizują z poglądami lub frazami, które sami wymyślili na użytek swoich tekstów. Jest to pójście na łatwiznę, które nie dziwiłoby u takich tytanów felietonistyki, jak Semka czy Zalewski, ale  Ziemkiewicza i Rybińskiego stać by było na więcej. Znaczy „by było”, gdyby kaczyzm nie wyjaławiał umysłowo.

Kłaniam nisko,

 Stary Werter

  PS : przepraszam za przydługi wpis,  poważnych dyskutantów staram sie traktować powąznie i przy okazji siemi ulao.

piątek, 06 października 2006
Jackowo - c.d.

I jeszcze to,  bo się w poprzednim nie zmieściło. Dedykacja i nastrój te same.

Muszkieterowie już nie ci sami
Dojrzałości pożółkli goryczą
Zaczęli liczyć się z realiami
Choć realia się z nimi nie liczą

Słaby tron, książęta żadni, kwaśne wina
Cech żebraków i proboszczy trzęsie miastem
Nagrabionym srebrem karmi się kardynał
Dawna służba na polityków wyrasta

D'Artagnan jest muszkieterów oficerem
Sam purpurat raczy dawać mu rozkazy
W przedpokojach władzy czeka na karierę
Szpadą oskrobując but z zapachu władzy

Brat Aramis stal w biskupiej skrył sukience
Maścią intryg pielęgnuje gładkość dłoni
Kiedy trzeba zdradzi i umyje ręce
Kiedy trzeba Pismem Świętym się zasłoni

Muszkieterowie już nie ci sami
Dojrzałości pożółkli goryczą
Zaczęli liczyć się z realiami
Choć realia się z nimi nie liczą

Portos w hołdów i tytułów tłuszcz obrasta
Szpada służy mu za rożen na zające
Można lepić i urabiać go jak ciasto
Byle olśnić jakimkolwiek celu słońcem

Prawy Atos przestał wreszcie pić na umór
Czci i chroni szpady etos dumny Atos
Choć wątroba nie ta, wciąż ta sama duma
Jego syn zapłaci kiedyś życiem za to

Przyjaciele okłamują się w ukłonach
Nie ufają sobie dawno już za grosz
Nowych czasów bólem dali się przekonać
Że się zdradą a nie szpadą kreśli los

Każdy za siebie kosztem każdego
Na prywatną miarę grób mości
Jeden za wszystkich wszyscy za jednego
Stara baśń niewinnej młodości

Jeszcze stać ich by historii się przypomnieć
Wskoczyć w siodło i wykrzesać iskry z ostrza
Znów uwierzyć w zew: Muszkieterowie do mnie!
Lecz historia - czy się stanie przez to prostsza
Psieje świat, czy może właśnie psieją oni
Psiocząc na to co ich dziełem w jakimś stopniu
Z siebie samych szydzą, gdy im się przypomni
Jacy byli kiedyś pięknie nieroztropni

Właśnie wspomnienia jak cudze losy
Trzosy pełne, a serca próżne
Fałszu zeskrobać z prawdy nie sposób
Zaledwie w dwadzieścia lat później
Zaledwie w dwadzieścia lat później!
Zaledwie w dwadzieścia lat później!!!

 

 

Jackowo – zrzędzenie długie

Tak mnie dziś wieczorem jakoś naszło. Dedykuje obydwa panajackowe kawałki różnym takim, których (jeszcze) lubię, tym, których już nie bałdzo  a także tym, których już całkiem nie. I sobie też, ofkoz.

 Bardzo Stary Werter

 Pod prąd wąwozem w twarz ognistym wiatrom
Po końskie brzuchy w nurt płynącej lawy
Prze szwoleżerów łatwopalny szwadron
Gardła armatnie kolanami dławić
W mokry mrok topi głowy szwoleżerów
Deszcz gliny ziemi i rozbitej skały
Ci co polegną - pójdą w bohatery
Ci co przeżyją - pójdą w generały

Potem twarz z ognia jeszcze nieobeschłą
Będą musieli w szczere giąć uśmiechy
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
Uszy nastawiać na szeptów oddechy
Zwycięskie piersi obciążą ordery
I wstęgi spłyną z ramion sytych chwały
Ci co polegli - idą w bohatery
Ci co przeżyli - idą w generały

Potem zaś czyści w paradnych mundurach
Galopem w wąwóz wielkiej polityki
Gdzie w deszczu złota i kadzideł chmurach
Pióra miast armat państw krzyżują szyki
I tylko paru nie minie pokuta
W mrowisku lękiem karmionych koterii
I nieść będą ciężar wytrząśniętej z buta
Grudki zaschniętej gliny Somosierry

Ale twarz z ognia jeszcze nieobeschłą
Będą musieli w szczere giąć uśmiechy
Z oczu wymazać swoją hardą przeszłość
Uszy nastawić na szeptów oddechy
Nie ten umiera co właśnie umiera
Lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
Więc ci co polegli - poszli w bohatery
Ci co przeżyli - muszą walczyć dalej

Krótkie zrzędzenie

Można ją lubić lub nie, ale moim skromnym Warszawa sobie na to nie zasłużyła.

Stary Werter

Skąd ten cały cyrk

Wejchert dixit a propos  wiadomoczego : „[...] jest grupa ludzi, którzy nie są w stanie zrozumieć i uwierzyć, że można zbudować coś wartościowego po prostu ciężką pracą, bez żadnych przekrętów. Nie wiem, z czego wynikają te opinie. Może z głupoty tych, którzy je głoszą, albo z tego, że sami w życiu nic nie osiągnęli, nie zbudowali [...]"

Bardzo celna uwaga, mimo iż postkomuszymi wypowiedziana usty.

 

Stary Werter

16:55, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (4) »
czwartek, 05 października 2006
Bycie młodszym bliźniakiem

Chodziło to za mną już od jakiegoś czasu, ale zdjęcie znalezione prze Fraglesiego dało mi kopa w tyłek, żeby wreszcie to wydusić. Chodzi o Prezydęta. Niektórzy wiedzieli to zapewne już od dawna, większość narodu przekonała się dopiero po ptokach, że Młodszy Bliźniak nie tylko nie nadaje się na ten akurat urząd, ale że on sam zdaje sobie z tego sprawę. Nie chciał, nie lubi, źle się czuje, a do Belwederu poszedł , bo Kaczosław, czyli Bliźniak Starszy potrzebował kogoś absolutnie pewnego w Belwederze, żeby samemu móc hulać do woli. W końcu, gdy się spojrzy spokojnie wstecz, to Prezydęt ma na koncie znacznie mniej wybryków niż Wiadomokto. Człowiek spokojny, wbrew pozorom pojednawczy (moim skromnym, sposób, w jaki uhonorował byłych kolegów z KOR-u nie był pokazówką, ponadto jakiś czas temu w „Der Dzienniku” czytałem o seminariach, które współorganizuje i na których bywają osobnicy podejrzewani o łże-elitarność lumpenliberalną lub wręcz prounickie sympatie), tyle, że niestety uwikłany w braterską lojalność. Wydaje mi się, że najlepiej by się czuł gdzieś na uczelni albo w instytucji typu NIK (gdzie podobno bardzo dobrze gazdował), a nie jako prawie-że-głowa-państwa u boku oszalałego braciszka. Ciekawy jestem, czy kiedyś mu przejdzie ? Jaki numer musiałby wyciąć Kaczosław, żeby zamiast „meldowania wykonania zadania” Prezydęt zachował się nie jak marionetka ale jak rzeczywisty , samodzielnie myślący i działający Prezydent RP dowolnego numeru. ? Może chociaż (program minimum) odszedłby  ze względu na zły stan zdrowia, bo z tym to chyba rzeczywiście nietęgo ? Eniłej, na koniec tych elukubracji wzdechnę tylko z ulgą, żem jedynak. Uffff ....

 Stary Werter

23:39, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
Déjà vu

Azrael wybrał co trafniejsze cytaty, więc (za przeproszeniem) spuśćmy się na niego. Znowu mam uczucie déjà vu (a raczej  déjà entendu). Swego czasu, dawno dawno temu, niejaki Paweł Jasienica okazał się być bandytą od Łupaszki a „komandosi” czyli bananowa młodzież - pomiotem stalinowskich zbirów.  Znacznie później Rulewski miał w rodzinie volksdeutscha, a jeszcze później pokazano Geremka , jak się fraternizuje z agentem CIA. etc, etc. ...  Czyli nic nowego. Nic nie zastąpi bezpieczniackich materiałów w walce z wrogiem.

 Pamiętam, że gdy ruszała walka o lustrację, gdy jeszcze nie mówiono że „Prawda nas wyzwoli”, naczelnym argumentem za ujawnieniem esbeckich archiwaliów było to, że nieodkryci ex-agenci w służbie Odrodzonej Najjaśniejszej będą podatni na szantaż i manipulacje. Że będzie można różnymi przeciekami manipulować. I udzielono raz-dwa lekcji poglądowej. Pokazuje i omawia na przykładach wujek Antek : 1992 – raz. 2006 – dwa. Za pierwszym razem to wujek Antek całkiem niewinnie sponiewierany jest, skopany przez życie i ludzi złych. Raz mu się wydaje, że przedstawił listę agentów, innym razem – że wyciąg z zasobów archiwalnych SB. Za drugim razem wujek Antek w ogóle nic nie wie, to nie on, samo się przeciekło. To taki przypadek był, że agentem razwiedki okazał się być pracownik telestacji, która w złym świetle pokazała Partię Jedynie Słusznych  zaledwie kilka dni wcześniej.

 Czego jeszcze nie słyszeliśmy ? Nie słyszeliśmy jeszcze o w/w „bananowej młodzieży”, nie było kosmopolitów i syjonistów, nie nazwano nikogo „człowiekiem o moralności alfonsa”, śląska woda jeszcze nikomu niczego nie miała gruchotać. Znaczy nie jest tak źle.

 Ciekawe, czy doczekamy się aktywu z zakładów pracy dojeżdżającego na manifestacje w autokarach z napisem „wycieczka”. Sprawiedliwości dziejowej stałoby się zadość, moim skromnym, gdyby tym razem to aktyw robotniczy pałował zomowców (którzy wtedy stali  tam, gdzie uczciwi ludzie teraz nie stoją).

 Stary Zomower

  

02:01, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3