niedziela, 26 listopada 2006
Czfarta Erpe – Dziennik budowy

No i stałosie – nie żeby od razu katastrofa budowlana, ale jednak pewne zamieszanie na budowie. Według sądarzy  Krakowianie choć raz się znaleźli komilfo i potraktowali wezwania Pajaca Skrakowa tak, jak na to zasługiwały. A w Stolycy Niunia (zwana również niekiedy HGW lub Bufetową) wygrała z Atrakcyjnym Kazimierzem (jeśli ktoś mroził jakieś Igristoje albo inną Wewkliko na te okazję, to radziłbym jednak poczekać na oficjalne wyniki). Bolszesław natychmiast dał odpór : "wraca stare i temu musimy się przeciwstawić", co forumowicz kwiecień45 skomentował w sposób nastempujący (bessęsu i nienatemat, oszywiśsie) :

 „Osoby dotknięte paranoicznym zaburzeniem osobowości nikomu nie ufają,
niechętnie zwierzają się komukolwiek, w niepozornych zdarzeniach dopatrują się
ukrytych znaczeń, we wszystkim widzą ataki wymierzone w siebie, swoją
reputację, czują się zagrożone, nie wybaczają zniewag czy lekceważenia.
Najbardziej widoczną cechą paranoika jest podejrzliwość. Jest to element
konieczny i niezbędny. We wszystkim co się dzieje wokół niego dzieje widzi
ukryte znaczenie, są to niejako sygnały wskazujące obecność otaczających wrogów
np. spotkanie tej samej osoby w autobusie następnego dnia interpretuje, że jest
śledzony. Wszelkie spostrzeżenia interpretuje z góry przyjętym wnioskiem, że
otacza go potężny spisek, jest otoczony przez wrogów tworzących misterną sieć.
Paranoik ciągle szuka dowodów potwierdzających jego teorie. Dowody przeczące
odrzuca jako doskonale spreparowane co jeszcze bardziej utwierdza go w
przekonaniu, że spiskowcy perfekcyjnie działają.
Kolejnym elementem paranoi jest ksobność. Jest to przekonanie osoby dotkniętej
paranoją, że jest ona centralnym obiektem spisku. Wszystko co się dzieje w
otaczającym świecie dotyczy właśnie jego, wszelkie działania i wypowiedzi nie
mające nic z nim wspólnego interpretuje jako zainteresowanie otoczenia właśnie
jego osobą np. zadrapanie drzwi samochodu to dowód, że ktoś potajemnie otworzył
samochód by założyć podsłuch. Gdy ktoś widzi w sobie nieudacznika to poprzez
przypisanie przyczyn niepowodzenia innym przywraca sobie poczucie własnej
wartości
Następny element paranoi mania wielkości. To arogancka postawa paranoika który
uważa, że wie wszystko, jedyny zna całą prawdę, jest nieomylny i żywi pogardę
dla „głupców” mających inne zdanie.
Paranoik charakteryzuje się też ogromną wrogością do otoczenia, jest
wojowniczy, kłótliwy nastawiony by atakować, przygotowany odeprzeć każdy atak
na jego osobę, łatwo i często się irytuje, jest bez poczucia humoru, wrażliwy
na oznaki lekceważenia. Nieustannie pała nienawiścią z powodu
niesprawiedliwości jakiej rzekomo doznał.
Kolejnym elementem paranoi jest lęk przed utratą niezależności. Paranoik nie
poddaje się zewnętrznym naciskom czy autorytetom. Powodowany pragnieniem
zapewnienia sobie bezpieczeństwa pragnie za wszelką cenę być niezależnym,
słabość, miękkość, uczucia miłości powodują, że człowiek staje się zależny więc
trzeba gardzić tymi uczuciami.
Podstawowym mechanizmem paranoi jest projekcja, jest to przeniesienie własnych
wewnętrznych często agresywnych uczuć, napięcia lub zagrożenia, których
paranoik nie może zaakceptować w sobie na otoczenie zewnętrzne by łatwiej było
można się z nimi uporać.”

Przypominamy osobom nierozgarniętym, że skorzystanie z głosów komuszych jest zbrodnią gdysz prostą drogą prowadzi do sojuszu ze stalinoskimi zbrodniarzami i ich potomkami, zaś koalicja z wszechswojakami i wyrokowcami od Endrju jest tylko arytmetyczno-demokratyczną koniecznością na tym etapie Chi-chi-chi-chistorii. Znaczy Niunia, gdyby miała resztkę chonoru, to powinna się zrzec tych komuszych głosów.

No. I tym optymistycznym akcętem (z pewną dozą szadenfrojdu) kończymy kolejny dzień budowania Czfartej Erpe.

 Stary Werter

 

piątek, 24 listopada 2006
Na straganie w dzień targowy ...

 

... takie słyszy się rozmowy :

  1. Jaka jest geneza języka łacińskiego ?

  2. O poezji współczesnej („Skoro lubi pani czytać poezję, to proszę, dam Pani swój tomik, takie tam różne ...”)

  3. O poezji śpiewanej i bluesie („”Skoro Państwo lubią, to proszę , tu taką płytke mam, z przyjaciółmi nagraliśmy”)

I dlatego tak bardzo Pani Werterowa lubi chodzić do szewca, który przyjeżdża do naszego miasteczka N.  dwa razy w tygodniu, w dni targowe. I dlatego też oboje z Panią Werterową mamy w dupie raczej duże miasta. W małych miasteczkach nie jest źle .

 

Stary Małomiasteczkowy Werter

 

PS : To miał być taki głodny kawałek z życia -  na poprawę nastroju. Do zobaczyska po łykendzie

 

Jak wszyscy, to wszyscy ...

... babcia też. Też nie chcę, ale też musze napisać o Halembie, no bo jakże tu nie pisać o Halembie skoro wszyscy piszą, jak tu nie robić z Halemby cholewy. Na czasie trza być, dżezi i trendi, więc chociaż słów kilka. Niby rację mają i Rafał Ziemkiewicz i Olgierd i Xionc i wszyscy liberalni liberałowie, ale wicie rozumicie to chyba nie jest ten moment, w którym koniecznie należy mieć rację. Nie wiem, może/chyba/na pewno za mało liberalny jestem, a może fakt, że ś.p. Tatko też był górnikiem ma jakiś wpływ na to moje niemanie racji.

Ale portale i gazety na czarno-szaro, flagi w dół i powszechna żałoba to chyba jednak przeginka, moim skromnym. Czemu codziennie nie są na szaro-czarno , albo chociaż po każdym długim łykendzie ? Czemu taka na przykład dajmy na to pierwsza z brzegu Wyborcza nie zrobi akcji  „Jeździć po ludzku” czy „Nie zabijaj”. Dziennie ginie na drogach średnio 15 osób, z czego tylko część to morderco-samobójcy. Reszta to niewinne ofiary. Takich ofiar w majowe święta 2003 było więcej niż „boysów” poległych w blitzkriegu między granicą Kuwejcką a Bagdadem kilka tygodni wcześniej. Ciekawe , czy kiedyś jakaś gazeta będzie na pierwszej stronie i na rozkładówce walić po oczach zdjęciami z jatek, zdjęciami ze szczęśliwego życia ofiar, wywiadami z rodziną. A obok zdjęcie : To on/ona ich zabił(a). Do tej pory nie wie dlaczego, przecież ich nie znał(a).

 

Stary Werter

 

środa, 22 listopada 2006
Cisza powyborcza.

Całkiem po prostu - siemi nie chciało. Taki Fraglesi to silne chłopisko, pomarudził, że siemu nie chce, że nie ma o czym , ale proszę : wziął się w garść i pisze, a ja co ? Leniwy zramolały staruch ... się nie wziąłem. Aboto i złotawoszara polska jesień spowodowała też, że w polu siedzę, gdysz każdy dzień bez śniegudeszczu czy innej meteorozpiździuchy to prezent od Pana B.  i wiadomo, że zaraz się skończy, więc trzeba wykorzystać. No więc (wstafka dydaktyczna dla młodzieży : nie zaczynamy zdania od „więc”, więc zaczynamy od „no więc” lub „a więc” - koniec wstafki dydaktycznej dla młodzieży) siedzę w tym polu i gdy wrócę, to już mam tylko siłę coś zjeść, poznęcać się nad Szakalami że lekcje, że koniec komputera, że kolacja, że dlaczego jeszcze nie w łuszku, poczytać najnowszego Makoskiego i Joe na poboczu  i lulu spatulki).

Zresztą, co tu kryć, w polityce „plus ça change, plus c’est la même chose”. Zainwestowałem prawie dwie stufki w bilet aleretur ekspres druga klasa dla niepaloncych z miejscufko, żeby postawić krzyżyk przy Niuni (zwanej w niektórych kręgach HGW albo Bufetową), wyżej wymieniony krzyżyk postawiłem, wieczór w Tefauenie24 obejrzałem, sondażami i spekulacjami pisowstrzymywaczymi się nacieszyłem (dość krótko i w stopniu umiarkowanym), przewagą krasnali i gamoni nad łysymi i gupimi się napieściłem (dłużej i w stopniu zgoła nieumiarkowanym), nad niewdzięcznością włoszczowian głową pokiwałem i wsio. Sieokazao szypciutko, że Niuniowym kolegom wcale aż tak nie zależy na tej wygranej. Boroski im śmierdzi we Warszawie, w Krakufku zaś profesor Pawka Morozow-Terlecki okazuje się być jedynym godnym. No i gites. Jak tak to tak, samiście chcieli, grzegrzułki (*) dyndałowe, ale bezmnie. Nie mam na bilet chyba, czyco. Za to unasz w miasteczku N., to nasz burgmajster miał wynik nawet lepszy od wrocławskiego : 85.5 %. Otco.

I tylko Pajaca z Krakowa proszę częściej pokazywać, najlepiej 24/7 we wszystkich przekaziorach (***) równocześnie. Jak się chce porządnie umoczyć wybory, to bez Jasia się nie obejdzie.

Rywin trochę mnie obszedł, owszem nie powiem. Dwa lata (**) dla posłańca (czyli doręczyciela, czyli listonosza) to jednak wcale niemało, więc jakoś na początku, w odróżnieniu od coponiektórych, wcale a wcale nie żałowałem mu tych odpuszczonych sześciu miechów odsiadki. Ale gdy wyznał, że czuje się więźniem politycznym, to jednak miałem ochotę nie tylko posadzić go na dwa kolejne, ale jeszcze do jednej celi z grypsującymi amatorami prawdziwego męskiego seksu. Tak jakoś niecywilizowanie mi się zrobiło na chwilę.

Tak samo, a nawet jeszcze bardziej niedocywilizowany czuję się, gdy czytam o Sadamie, o Korei Ludowej i Demokratycznej (np. ostatnio artykuł o uchodźcach w „Obcasach”) i takich tam różnych tym podobnych. Przyznam się bez wstydu, że w takich wypadkach jestem gorącym i bezwzględnym zwolennikiem czapy. Całkiem po prostu.

Na koniec jeszcze wspomnę o jednej wiadomości, która mnie, jako starego zgreda, miłośnika dawnych dobrych czasów, ucieszyła do szpiku kości. Otusz okazaosie, że jako dawne dobre czasy będziemy wspominać czasy całkiem niedawniutkie, kiedy to oburzaliśmy się (znaczy – tylko niektórzy, nieuświadomieni klasowo się oburzali) na rzekomo bezrozumne publikowanie teczek, list agentów, zasobów i takie tam. Teraz, to każdy będzie się upomniał : „Że jak to nie ma ? Moich papierów w IPeeNie nie ma ? Ja nie byłem TeWu ? Ja ? Jak nie byłem, jak byłem ?! To jakaś granda i nieporozumienie! No, nie bądź Pan świnia, niech mi Pan chociaż papiery na Kontakt Operacyjny wypisze”.  No tak właśnie. Okazao się bowiem, dzięki naszym najlepszym ludziom, tytanom polskiej i światowej archiwistyki, że lepiej mieć papiery na TeWu niż ich nie mieć, bo jak się ich nie ma, to znaczy, że się było tak ważnym sukinsynem, że już tylko pod ścianę się taki kwalifikuje, albo co najmniej na dożywocie w kamieniołomach. CeBeDeU. I to jest bardzo piękne. Ponadto wspominanie jako dawnych dobrych czasów całkiem niedawnych odmładza. A jutro napiszę podanie, żeby mnie wpisali na TeWu. Nigdy nic nie wiadomo.

 

Znowu Młody Werter

 

-------------------------------

Przypisy dla młodzieży :

(*) zazwyczaj piszemy gżegżółki. Ale tylko jeśli chodzi o sympatyczne kukające ptaszyny lub miejscowość w woj. pomorskim, pow. chojnicki. Jeśli nie, to jak wyżej. Koniec przypisu dla młodzieży szkolnej i dysgraficznej.

(**) co prawda mówiono kiedyś – za bżytkiej komuny , że „dwa lata - jak dla brata”, ale był to jednak okres jakichś tam błędów i zapewne wypaczeń, niewiele tylko lepszy od szkaradnej i zniewolonej układami III RP (tfu tfu)

(***) przekaziory to takie bardzo bżytkie słowo ze złej epoki, kiedy niektórzy udawali, że walczą z komuną, a w rzeczywistości układali się z nią spszedając Narut za żydosko-esbecko-ruskie pieniondze. Teraz mówimy mass-media lub łże-media, w zależności od tego, czy Odzyskane, czy (jeszcze) nie.

 

23:41, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
sobota, 11 listopada 2006
Drodzy Budowniczowie Czwartej Erpe.

Drodzy Budowniczowie Czwartej Erpe.

Na zakończenie Pierwszego Etapu budowy Czwartej Erpe, dedykuję Jej Budowniczym taki utforek Stanisława Klawe, zaśpiewany na Festiwalu Piosenki Prawdziwej w niezapomnianym roku 1981, czyli  hohoho lat temu, gdy dobiegało końca Budowanie Drugiej Polski (a było to jeszcze przed  Drugim Etapem Reformy Gospodarczej, a nawet tuż przed Drugą Japonią). Szczególnie ostatnią zwrotkę polecam, choć całość jest piękna, zwłaszcza gdy ktoś pamięta melodię i i głos Małgorzaty Bratek

 

Kiedym stawił się u nieba wrót,
Przed Najwyższym się stawić kazali.
Pan zapytał mnie jakem swe życie wiódł?
Jak to jak? Budowałem socjalizm.


Na to rzecze Pan : Cóż w tym za treść?
Synu, jaśniej mów, drżę z ciekawości!
Budowałem świat, jak głosi wieść,
Dobrobytu i sprawiedliwości.

Miałeś szczęście więc, powiada Pan,
Że poznałeś go, żeś życia w nim zaznał,
Bo ja taki świat bez nędzy i zła
Próbowałem sam stworzyć od dawna.

Nie udało się - ty zatem mów,
Cóżeś zdziałał w tym świecie jak w niebie,
Ileż dobrych to uczynków i słów
Wzbogaciło twe życie i ciebie.

Lepszy znałeś świat, na pewno więc
Żyłeś godnie wśród szczęśliwych ludzi
Życiem godnym, prawdziwym, co sens
Bierze z wiary, że nie próżno się trudzisz.

To wspaniałe, tak przeżyć swe dni! -
Pan raduje się, więc przerywam od razu:
Budowaliśmy socjalizm i ...
Na nic więcej nie było już czasu.

 

IV RP – dziennik budowy

 

Czyli prasufka.

 

Po pierwsze, o czym już wszyscy wiedzą od dawna, a co Bolszesław raczył ponownie podkreślić, tym razem w związku z Jelfagate  : wszystkiemu jest winna III RP.  Nie prapolski burdel w fabryce, nie indolencja ukrywającego pomyłkę GIF-u ani Ministerstwa, które przecież tylko przez 11 miesięcy przygotowywało przepisy dotyczące obrotu lekami. Nienienie. To III RP i Układ. Dlatego Zakład zamknięto. To i tak łagodne środki. Powinno się fabryke zburzyć, ziemię zaorać i posypać solą a Jelenią Górę obłożyć anatemą.

 

Po drugie jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie i wyszło na nasze, czyli że co wolno Kurskiemu i Bielanowi, to nie tobie, Niedobra Platformo Rzekomo Obywatelska. Kto okłamał ? Gdzie ? Weś i udowodnij.

 

Po trzecie we Warszawie  wreszcie wydzielono miejsce, gdzie idioci kudłaci będą się mogli naparzać z idiotami wygolonymi. Jak stwierdził nasz ulubiony (p)osiołek Wierzejski, „cała Polska na to czekała”.  Ja tam nie wiem, nie pamiętam, pewnie pijany wtedy byłem.

 

Po czwarte, Bolszesław obiecał przekopanie Mierzei Wiślanej. Zapewne zabiorą się do jej kopania , gdy już zbudują 2000 km autostrad i 3 mln mieszkań. W Irlandii. Kopać zaś powinni anegdotcziki, moim skromnym.

 

I tyle w Kłamliwej Wybiórczej. Ale żeby nie było, że wspominam tylko wiadomości kłamliwe, podam też parę prawdziwych , z „Derdziennika”, który niestety nie dorobił się e-wersji, więc muszę wklepywać ręcznie, co uprzejmnie proszę żeby mi było docenione.

 

Po pierwsze, na całej stronie Derdziennik opisuje program Uroczystości Centralnych Z Okazji 70 Urodzin Prałata Jankoskiego. Hala Olivii, Zespół Mazowsze, Opera Bałtycka, sama śmietanka w postaci Hojarskiej, Leppera  i Kurskiego. Jeśli chodzi o auto to tym razem (cyt. za DerD) ma to być czarne bmw. „Zawsze się znajdą mali ludzie, którzy mnie skrytykują pod byle pretekstem, ale ja się nie przejmuję. Skoro jest tak wiele osób, które chcą mnie uhonorować, to znaczy, że nie ma w tym nic złego”. Powiedział dziennikarzowi Jubilat. No właśnie, Księże Prałacie, to źli ludzie są. Z tych , co idą direkt do piekła. A na okrasę jest piękne zdjęcie, na którym krew z mlekiem Prałat wygląda tak , że Don Corleone przy nim to zwykły cyngiel, a nawet chłopiec na posyłki.

 

Napisał też Derdziennik kłamliwy artykuł pt. „ A4 : autostrada widmo. Rząd z pompa podpisał kontrakt na budowę, na którą nie chce wydać zezwolenia”. Co za gupi tytuł, co za nieżyczliwość i niezrozumienie szerokiego spektrum złożonych aspektów kompleksu zagadnień skorelowanych z problematyką autostradownictwa polskiego. Makoski coś dziś pisał o skrzyżowaniu Kafki i Mrożka. Taka Zmrożona Kafka to u nas Małe Piwo, proszpana.

 

A oprócz tego ciekawe (naprawdę, bez żartuf tym razem) : artykuł Kanowskiego o wyborach oraz dyskusja o powstaniach i patriotyźmie. Z tym, że przeleciałem „na ukos” z powodu że arbajt a poza tym trzeba mieć co czytać w łykent. Że o felietonie Pilcha nie wspomnę.

 

Prasufke przygotował

 

Stary Towarzysz Werter

 

00:12, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 listopada 2006
Tempora mutantur ?

Etam, wcale nie tak mutantur, ani my nie mutamur in illis. I bardzo dobrze, bo dzięki temu stare dobre dowcipy są nadal aktualne. Z niewielkimi zmianami.

 

 

 

- A na tym zdjęciu to kto ?

- A taki jeden. Giertych się nazywał.

- Dziadku, a kim był Giertych ?

- Oj, to bardzo zły człowiek był, Jasiu.

- A tu na tym zdjęciu to chyba Ty, Dziadku ? Dlaczego rękę tak podnosisz ?

- Bo ja mu mówię „Hola, hola, zły człowieku !”

 

Powyższy wpisik dedykuję dziarskim  uczniom Zespołu Szkół nr 1 w Tychach, ze szczególnym uwzględnieniem Marcinka Semika. I innym wygolejeńcom.

 

Stary Werter

 

Tu idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa ...

Rosną nam nowe, całkiem niekoniunkturalne pokolenia. Tak trzymać.

Choć z drugiej strony,  może wywieszenie portretu Giertycha z napisem „zero tolerancji” nie jest aż tak złym pomysłem ;-)

 

Na Szczęscie Stary Werter

 

00:13, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (8) »
czwartek, 09 listopada 2006
Ludzie uczciwi

 Bolszesław ogłosił przed nadchodzącymi wyborami, że wyciąga rękę do Ludzi Uczciwych. A kto jest Ludziem Uczciwym, o tym zadecyduje Bolszesław. Oni na przykład raczej nie są uczciwi, do nich wyciągnie się rękę nieco inaczej.

Siemi przypomniał rok 1981 : „Jak długo wyciągnięta ręka ma napotykać zaciśniętą pięść?” łkały „Trybuna Ludu”, „Żołnierz Wolności” i Telewizja Polska. Ech, łza sie w oku kręci ...

 

Jednak Stary Werter

 

Bolszesław Wyzwoliciel

Od pewnego czasu czytuję wypowiedzi różnych znafców, którzy usilnie przekonują czytelników, że powinniśmy być wdzięczny Bolszesławowi, gdyż On, w wielkiej mądrości swojej, doprowadza do osłabienia Giertycha i Leppera oraz do wyzwolenia nas od tych brzydali.

Odpowiadam im zbiorczo : aguwno Panowie. Jeśli chodzi o osłabianie, to raczej Wy – mnie.

Po pierwsze : osłabianie Leppera jest sprawą dyskusyjną, zwłaszcza ostatnimi czasy. Sądząc po wynikach sondaży, poparcie dla Jędrusiów raczej nie słabnie. Bo niby dlaczego miałoby słabnąć - wszak oni krew z krwi, kość z kości naszej.

Po drugie : już to widzę, jak Bolszesław zawiązywał kualicję aby osłabić kualicjantów. Jak sam powiedział, on to zrobił, aby realizować swoje (chore, jak widać z perspektywy roku) cele. W tym celu dopuścił do władzy zgraję wyrokowców i  innych złoczyńców (jeszcze) bez wyroków oraz całą plejadę brunatnych oszołomów. Wstyd i poruta.

Po trzecie : cóż mi po osłabianiu Romkensteina i jego wygolejeńców, skoro Bolszesław przejmując im elektorat równocześnie przejmuje (i realizuje) ich hasła i cele, powolutku wpuszczając Polskę w złoty XIX wiek, wiek pary i elektryczności. Takie osłabianie możecie panowie powiesić sobie na gwoździu wiadomogdzie. Jest mi naprawdę ganz egal, czy przejedzie mnie rozklekotana pełnoletnia nyska z Geesu czy błyszczący Maybach w cenie dwóch domków.  Choć po prawdzie porównanie PiS-u do wypasionej bryki jest trochę nie na miejscu. To raczej stjuningowany Poldek po przejściach.

 

 Stary Werter

środa, 08 listopada 2006
Wieczorny przegląd porannej i wczorajszej prasy

 Siadłem se na chwilkę, żeby łyknąc niusów z Wielkiego Świata, a tu dzień jak co dzień, o :

Prezydęt donosi na współobywateli,

Antykoncepcji Polscy (P)osłowie mówią stanowczo „Nie”,

Rzecznik Praw Obywatelskich  „z odzysku” broni Wadzy (raz zdobytej) przed dziennikarzami,

Trybunał Konstytucyjny odzyskiwany za pomocą  kolejnego Uczciwego Inaczej,

Troglodyta chce wprowadzić godzinę policyjną dla młodzieży,

Szajbus w berecie „coś wie, ale nie powie”.

Słowo honoru, gdy tylko będzie można, zagłosuję na jakąkolwiek partie, która obieca mi, że dekaczyzacja Polski będzie czteroprzymiotnikowa:

1.      Szybka

2.      Dogłębna

3.      Bolesna

4.      Ostateczna 

Stary_Werter

 

23:48, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (4) »
Róbta co chceta, drodzy rodacy. Beze mnie.

Zrobiłem sobie wczoraj przegląd wiadomości z ostatnich miesięcy ”w temacie” edukacja. No i kochanieńcy efekt jest taki, że zaczynam szukać roboty za granicą. Albowiem ponieważ :

Kompromitacje w polityce zagranicznej kompromitują rządzących, a nie mnie, kolejne fajerwerki intelektu pisosko-samoobrończo-elpeerowskich luminarzy takoż – to mogę olać. Ekonomiczny analfabetyzm w/w dotyka mnie w stopniu umiarkowanym – mógłbym wziąć na przeczekanie i lepiej lub gorzej ale (jako krwiopijca) jakoś bym sobie dał radę.

Ale niestety mam trójkę dzieci w wieku wczesnoszkolnym i one nie mogą wziąć na przeczekanie. Ponieważ tak się złożyło, że miałem okazję poznać kilka niepolskich systemów nauczania,  mniej więcej wiem, jakiej szkoły bym sobie dla nich życzył. Wiem również, że polska szkoła zawsze była dość daleko od tych standardów, ale właśnie w latach tej niedobrej III RP coś drgnęło w dobrym kierunku. Ale teraz okazuje się, że  były to bardzo złe zmiany, więc sfrustrowany Karzeł-Bliźniak oddał szkoły w pacht bandzie niedouczonych i zakompleksionych troglodytów i pozwala im hulać do woli, wspierając każdy wytwór chorej wyobraźni tych umysłowych skinheadów. Żeby było zabawniej, to wszystko dzieje się przy ochoczej kolaboracji zastraszonych i koniunkturalnych bęcwałów nazywających się nauczycielami oraz przy entuzjastycznym aplauzie ogłupiałego tłumu ludzi, którzy uważają się za rodziców. No i super. Jesteście w większosći, więc róbta co chceta.

Chcecie katować uczniów encyklopedycznym programem, w którym tylko zasada „zakuć- zdać-zapomnieć” pozwala przeżyć, bo trzy czwarte przekazywanych faktów jest niepotrzebna, a reszta niepowiązana z niczym ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie dzieci zdolniejsze tylko przeszkadzają, a te przeciętne i nienadążąjące skazane są na wieczne korepetycje, gdzie wszyscy, którzy nie mieszczą się w średniej są zdani tylko na siebie i rodziców ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie polonistki ułatwiają zdobycie lewych papierów o dysgrafii, bo nie chce im się sprawdzać dyktand i wypracowań ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie ważny jest wskaźnik korzystania z biblioteki, a nie to, czy i jak dzieci czytają ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie historia jest listą dat i bogoojczyźnianych półprawd, stereotypów i dogmatów ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie nauki ścisłe i przyrodnicze są zbiorem wzorów i definicji, bez powiązania z otaczającym światem ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie godzin religii jest więcej niż języków czy informatyki ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie naukę języka zaczyna się co roku od zera, by pod koniec nauczania na poziomie zbliżonym do zera pozostać ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie wszystkie ważne zajęcia odpbywają się prywatnie, po lekcjach ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, która jako jedyna w świecie zachęca do ściągania i oszustw, gdzie poruszenie tego tematu wywołuje gromki śmiech rodziców i nauczyciel ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, gdzie  w trójkącie nauczyciele-rodzice-uczniowie wszyscy uważają się wzajemnie za wrogów, pogardzanych lub groźnych,  gdzie chwilowo silniejszy może ze słabszym zrobić, co mu się żywnie podoba ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, w której widok umundurowanej młodzieży śpiewającej i deklamującej pierdoły na akademiach ku czci i apelach pozwoli wam wierzyć, ze wszystko jest ładnie, cudnie i ogólnie wporzo ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły, w której regulamin służy tylko jako zbiór haków, a samorząd uczniowski i rodzicielski potrzebne są do zbierania pieniędzy oraz do pieczenia ciast na Święta ? Proszę bardzo.

Chcecie szkoły promującej posłuszne miernoty i koniunkturalistów ? Proszę bardzo.

 Chceta to mata. Beze mnie. Bez nas.

 Stary Werter

 

Na co nam taki sojusz

Noszkurde, posłuchaliby tego Tradycyjnie Beszczelnego to przynajmniej raz mielibyśmy jakąś wymierną korzyći z  bycia posłusznym sojuźnikiem, to nie. Kurna. Ale jak sołdatów w do Azji za fryko wysyłać, to alesz alesz prosimy bardzo ile trzeba tyle bendzie.

 Stary Werter

wtorek, 07 listopada 2006
Wspomnienia wywiadowcy

Byłem cija na wywiadówce. A przed wywiadówko było zebranie Rady Rodziców (czyli tzw. Trujek klasowych) z Derekcjo. Przebieg klasyczny : tasiemcowa wyliczanka, że jest dobrze a będzie jeszcze lepiej, kasa z Unii i ogólny postęp do przodu. I kiedy już wszyscy patrzą na zegarki (bo od kwadransa powinni być w „swoich” klasach) Derekcja radośnie nam oznajmia, że Ona jako Derekcja stojąca do nas, rodziców, otworem, da nam możliwość wypowiedzenia się i demokratycznego zadecydowania w ciągu nadchodzących miesięcy, jaki będzie krój mundurków, które nałożymy naszym pociechom pod koniec roku szkolnego.

No to ja, stary gupi (i już potężnie już vq...) Werter, we wolnychwnioskach, opanowawszy stupor, grzecznie podniósłszy rękę i wstawszy, nic nie bacząc  na mordercze spojrzenia współtowarzyszy niedoli, się go pytam, czy może byśmy się raczej najsampierw zastanowili „czy wogle” , skoro już ma być tak demokratycznie, a dopiero potem, ewentualnie, jeśli większość sobie zażyczy,  „jakie”.

I tu siem okazao, że demokracja ma jednak swoje granice, gdysz Derekcja nieco już nieco  innym tonem poinformowała nas, Drogich Rodziców,  że itakitak w styczniu będzie w tej sprawie rozporządzenie Ministra i że zamiast czekać, należy je uprzedzić. Znaczy stajem frontem do i kroczem do przodu . No i już wokół posypały się propozycje krojów, alem ich nie słyszał, bo się zagotowałem, a jak się gotuje, to nie widzę i nie słyszę.

Wróciwszy dodom, zasiadam do komputra, wchodzę na Mój Ulubiony Portal Informacyjny, a tam , kurna , stoi  jak wół, że rzeczywiście „Będą mundurki i kamery w szkołach”.

No ale nic to -  otwieram i czytam m.in.,  że "Będzie możliwość, aby dyrektor zarządzał - w porozumieniu z Radą Rodziców - wprowadzenie w szkole jednolitego stroju" - zapowiedział szef resortu edukacji. Minister zaapelował do dyrektorów szkół, aby po wejściu w życie ustawy jak najszybciej ujednolicili stroje w swoich placówkach.”

Znaczy stoi , jak wół : możliwość,  a nie obowiązek . Stoi  też jak wół :  w porozumieniu z Radą Rodziców. Znaczy ktoś tu kłamał. Znaczy ktoś bardzo chciałby się zakoleżankować z  Panem Ministrem, zapominając, że taki Pan Minister to raz jest, a potem myk i już go nie ma. A absmak i opinia pozostaje.

Ponieważ podobne sygnały docierają również z innych szkół, chciałbym w tym miejscu pogratulować Polskiemu Ciału Pedagogicznemu mocnego kręgosłupa. I ministra też gratuluję. Wart Pałac Paca. I nie dziwić się, proszę, gdy następne zarządzenia i ustawy będą jeszcze fajniejsze, tylko kupować wazelinkę. Wtedy mniej boli, podobno.

 

Bardzo Stary Werter

poniedziałek, 06 listopada 2006
odpowiedź dla Joe i Jotesza

Siemi coś porobiło w bloxie (cokolwiek kliknę, linkuje mnie do Joe'wego blogaska)  i nie mogę Wam odpowiedzieć tam, gdzie trzeba było, wieć wklejam tutaj :

Jotesz, niestety tylko jedno Ci powiem  ku pokszepieniu serca : "Dulce et decorum est pro patria mori". Czyli po naszemu radź sobie sam. Kto może a kto nie może ucinać Orłubiałemu głowę , no to o tym decyduje Wiadomokto. Nie Ty, w każdym razie ;-)

Joe : kto maładiec ? Zbysiu, Jotesz czy Anonimowy PiSmak ? Czy wszyscy razem i każdy z osobna ?

SW

23:42, stary_werter , Bloxowisko
Link Komentarze (8) »
Abośmy som jacy tacy ...

... chłopcy Miechowiacy. Nie ma tak, kurna, że tylko Włoszczowa i Włoszczowa (co to nawet nie wiadomo, jak ja odmieniać, taka dziura niesłychana) i że Gosiu tu i Gosiu tam. Nie ma, kurna, nie pozwolim. Miechów, kurna, tesz nie od macochy, ma ten, no, supeł kolejowy wshut-zahut-pułnoc-połódnie na kżysz , tunel w okolicy i peron nawet już ma. W odróżnieniu od. Tylko peron nie ma jeszcze patrona (peron expressowy imieniem posła ziemi miechowskiej Wody Wiesława brzmi dobrze, nie ?), a Miechowianie majo daleko do  Warszawy i Krakowa. Do Krakowa zwłaszcza, kurna, bez ekspresu ani rusz. I do Opoczna byłoby dobrze, bo tam super flizy (znaczy : kafelki) robio, no a w Grodzisku mam ciotke. W związku z powyższem, my, posłowie ziemi miechoskiej, opoczyńskiej i grodziskiej stanofczo  domagamy się  ustanowienia astanowek ekspresowych w wyżej wymienionych stacjach, gdysz som nam tam one niezbędnie potrzebne. Ażeby nie było deskryminacji i żeby każdemu według potszeb było, to niech się ten Gosiu-ekspres zaczymuje na rządanie też między wyżej wymienionymi.

I gdy my tak ze szwagrem siedzieli nad to odezwo, co nam ją nasz poseł Woda umiłowany zlecił, to już przy drugiej pułlitry nam zaśfitało, że to pszeciesz genialny pomys jest, żeby Polska od bałtyckiego naszego morza po Tatry nasze śnieżyste pokryła się siecio kolei ekspresowych i to małym kosztem wracanym dodatkowo z ełropejskiej kasy na infrasrukture. Żeby wydrukować takie aleganckie tabliczki Intercity i Superekspres i je przybić na wszystkich pociągach. I wtedy żaden nam nie potskoczy ełropejczyk, bo wtedy  u nas nawet podmiejskie bendom intercity, że o dawnym „Rzeźniku” Zakopane-Gdynia Główna Osobowa nie wspomnę. 

I gdy my jusz się ze szwagrem rozjuszyli tym pomysłem, to po trzeciej (Bolsa my wyciongli) doszlimy do logicznego wniosku, że tak samo zrobim z ałtostradami. I najsampierw to se zrobimy ałtostrade  do Kozłowa (bo ja z Miechowa jezdem niby, no ale szwagier jest z Kozłowa), a potem oznaczymy jako ałtostrade droge do Krakowa i Warszawy przesz Kielceradom. I byle nadążyć z drukowaniem znaków drogowych i tablic, to wnet się Polska cała pokryje siecio ałtostrat. I wszendzie, jak u Niemiaszków, kurna, bez ograniczen prentkości. I przy takim gospodarskim tanim sposobie, to nawet nie tszeba bendzie bramek na opłaty robić, bo wszystkjo bendzie społeczne za friko. I do wyborów kolejna obietnica spełniona.

I jusz pomiendzy czwarto a pionto tożeśmy byli blisko ustanowienia tych tszech milionów mieszkań dla każdego, ale jednak pienć pułlitry na dwóch to dość i dziś jusz tego sposobu nie pamientamy, ani ja , ani szwagier, ale pamiętamy, ze był po-ra-ża-jon-cy. No, ale nic to,  idzie Świento Narodowo-Państwowe i naraz imieniny sąsiada , więc się przy okazji ze szwagrem i sąsiadem spotkamy i na pewno cos uradzimy. I wtedy zarzondamy stanowisk w ministerstwach budownictwa (szwagier i sąsiat, bo się budujo) i infrasuktury (ja, bo to muj był pomys).

 Stary Werter

 PS : A taki ekspres to może a nawet powinien nazywać się Bystra Woda na cześć i chwałe posła naszego Wody Wiesława, a nie jakiś tam Malinoski. No bo weźmy – takiego Malinoskiego to nikt nie zna oprócz sklepowej, bo u niej na zeszyt chla  i posterunkowego, no bo wiadomo, krew nie woda, a Malinoski dusza człowiek ale nerwowy i po drugim winie na mundur alegorii dostaje. Takżetotak, dusza nie dusza, ale taki Malinoski to nie jest żaden wzur dla młodzierzy ani patron godny ekspresu pekape RP.

 

23:16, stary_werter , Igraszki
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 listopada 2006
Słuszna kara ...

... dopadła Pewnego Gupiego Zbysia, co to jeździł po stolicy z nieortograficznym sloganem „PiS = PZPR”. A pszeciesz wszyscy wiedzom, że poprawnie pisze się „PO = PZPR”. No. No i doigrał się, i teraz ciekawy jestem, czy  zdąży sobie załatwić Gupi Zbysiu lewe papiery na dysgrafię.

Oprócz nauki poprawnej ortografii ,  czas na naukę śpiewu. Ein, zwei, drei , oltugeder :

 „Ja drugoj takoj strany nie znaju

Gdie tak wolno dyszet czeławiek”

 Uczcie się dzieci, póki czas.

 Stary Werter

00:40, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (5) »
piątek, 03 listopada 2006
Niespodziewane skutki autolustracji ...

... miłościwie nam premierującego Bolszesława.

Bolszesław prawdopodobnie podczas porannego golenia*) stwierdził, że en face to jeszcze jeszcze, ale profil to już nie bałdzo ... Siakiś taki mało przywódczy (?). W związku z powyższym ustanowił i ustami swych dworzan obwieścił, że „nie ma potrzeby robienia zdjęć premierowi z profilu” . I że to jest taka normalna demokratyczna praktyka. Mniodzio.

 Odmłodniały Gwałtownie Werter

 PS : Onetowi dziękujemy za wybór zdjęć. Choć i tak uważam, że równie bardzo „nie ma potrzeby” robienia Bolszesławowi zdjęć en face (o tu tu tu o), a jeszcze bardziej „nie ma potrzeby” robienia zdjęć Bolszesława na tle pisoskiego logo ;-) No to co kurnaszjego pokazywać ? Czy tylko zdjęcia z dzieciństwa, odpowiednio podretuszowane ?

Wniosek : może by tak panowie dziennikarzowie w ogóle na jakiś czas odpuścili fotografowanie (i przepytywanie) Bolszesława i poczekali aż sam w łachę przyjdzie.

 -----------------------------------------------

 *) jest to interpretacja korzystna dla Bolszesława. Niekorzystna wymagałaby założenia, że Bolszesław spędza czas przyglądając się sobie  przed lustrem ...

  

Czas tolerancji mamy już za sobą ?

Bolszesław był łaskaw tak stwierdzić, a ja śmiem wątpić.  Sezon na tolerancję w pełni, skoro zarówno bliźniactwo ze świtą, jak i ich wspaniali kualicjanci mogą całkowicie bezkarnie pleść i wyczyniać codziennie najrozmaitsze głupoty tudzież kurestwa i nikt im jeszcze nic nie zrobił. Ale rzeczywiście ten czas może się kiedyś skończyć. Dzięki Panów działalności roczniki , które obecnie siedzą w ławkach szkolnych zgotują Wam (nam przy okazji też, niestety) niezłą jatkę, coś na kształt ’68 r. (dla jasności, nie mam tu na myśli polskiego marca ani czeskiego sierpnia) To tylko kwestia czasu.

 Stary Werter 

18:41, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 listopada 2006
Szkoło, hej !

Szkoły jednopłciowe, umundurowane, kontrolowane przez policyjno-prokuratorskie trójki, z obowiązkiem donosicielstwa i z maturą wedle uznania (wg aktualnego widzimisię miłościwie panującego Ministra), ale za to z religii. Takie szkoły podobają  się nie tylko Brunatnemu Romkensteinowi, nie tylko Bolszesławowi , ale również, jak wynika z sondaży, znakomitej większości Rodaków. 

W związku z tym chciałbym się jakoś włączyć w ten nurt i zaproponować parę dodatkowych ulepszeń.

Punkt pierwszy, najważniejszy : pełne skoszarowanie 24/7. Tylko ono zapewni pełną kontrolę nad właściwym przebiegiem procesu dydaktycznego i wychowawczego. Prycze we wspólnych salach i możliwość grania „widzeniami” i przepustkami podstawą sukcesu. Wychowaniem i dyscypliną młodszych uczniów zajmą się uczniowie starsi, funkcyjni, podlegający Wychowawcy i Dyrekcji. Kamery w sypialniach, salach lekcyjnych , toaletach, korytarzach i na boiskach.

Dwa : Ograniczenie własności, akurat łatwe do skontrolowania w warunkach internatowych. Przybory szkolne i higieniczne, dwie-trzy zmiany mundurowe, kilka zaakceptowanych przez Cenzora książek i chwatit’. Więcej nie trzeba, nie należy budzić zazdrości i pokus wynikających z nierówności.

Trzy :  należy wprowadzić obowiązkową przynależność do organizacji młodzieżowej (TEJ jedynej właściwej) i co najmniej 2-3 zorganizowanych kółek zainteresowań, z czego 1 gimnastycznego. W czasie wakacji 1 turnus obozu młodzieżowego, 1 – obozu treningowego, 1 – obronnego , a w sierpniu żniwa. Jakoś zleci, bez konieczności odsyłania do domu, gdzie kontrola ucznia jest znacznie utrudniona, a czasami wręcz niemożliwa (jeśli rodzice nie wykażą wystarczającego zapału do współpracy z władzami oświatowymi).

Cztery : Uprościć program nauczania. Religia rzymsko-katolicka  codziennie, minimum godzina. Komu się nie podoba niech wypierdala (nie bójmy się tego słowa, jest tu ono jedynym słusznym) z kraju. Dajemy odpór innowierczej i ateistycznej zarazie. Podobnie PO i wychowanie patriotyczne. Reszta przedmiotów po godzinie tygodniowo, żeby było sprawiedliwie. Literatura tylko polska, historia i geografia też. Biologia – wiadomo. Matura oceniana i wydawana wedle uznania Dyrekcji. Kryteria każdorazowo corocznie ustalałoby Ministerstwo.

Pięć : raz w tygodniu – do wyboru albo konfesjonał albo szczera rozmowa z wychowawcą na temat problemów z kolegami. Element obowiązkowy lecz forma dowolna : rozmowę można zastąpić pisemnym raportem. Na bieżące, doraźne meldunki – specjalne skrzynki na korytarzach, najlepiej w dyskretnych miejscach. Spontaniczną i skuteczną współpracę nagradzać przepustkami, w przypadkach szczególnych – odpowiednimi jednorazowymi gratyfikacjami finansowymi lub stałymi stypendiami za obywatelską postawę.

Sześć : system kar należałoby rozbudować od upomnienia po chłostę podczas apelu i ciemnicę (nie dłużej niż tydzień na raz, żeby nie powodować opóźnień programowych). Należy też zmniejszyć wiek odpowiedzialności karnej do 12 lat – to już duże chłopiska są.

Siedem : wprowadzić instytucję „wilczego biletu”. Osobniki skrajnie aspołeczne wypadają na stałe z obiegu.

 No i powinno pomóc. Życzę Rodakom, aby rodacze dzieci do takich właśnie w pełni bezpiecznych szkól poszły. Jeśli chodzi o moje, to trochę więcej popracuje i chyba raczej wyślę je gdzieś indziej, gdyż jako elemęt genetycznie obciążony (a co najmniej niepewny) nie zasłużyły na Tyle Dobra i Totalnego Bezpieczeństwa. Z wszelkimi dostępnymi wyrazami,

 Stary Werter

 

23:59, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (7) »
Atak Określonego Kręgu

Wdałem ci się ja niedawno na pewnym poczytnym polit-blogu w dyskusyjkę  na temat Hubala i Powstania Warszawskiego, a ogólniej – na temat opluwania Naszej Historii przez „Gazete Wyborczą”. Znaczy mój dyskutant twierdził, że GW, jako wyrazicielka Określonych Kręgów, opluwa i przeinacza, sugerując, że Polacy nieustająco mordowali Żydów i wysyłali cywilów na niepotrzebną śmierć. Broniłem GW i Określonych Kręgów, a tu nagle Makoski nusz w plecy mi wraził. Okazało się, że obiektywnie Makoski też jest Określony Krąg, nie wiadomo czy nie gorszy od Gazety. Bo on subiektywnie sugeruje, że podczas gdy Polacy mordowali Żydów, to za Polaków z bolszewikami musieli walczyć Murzyni.  No i co z robić z takim Elemętem ? Moim skromnym to zwykła samokrytyka nie wystarczy ...

 Obiektywnie Stary Werter

  

środa, 01 listopada 2006
Jak Polak z Polakiem

No nareszcie jakaś fajoska niepolityczna wiadomość z życia wyższych sfer, którą można czytać bez wstydu, że się człowiek jakimś tabloidem kala. Bo to nie żadne tam „Fakty” czy „Superexpressy”, tylko poważne gazety zajęły się sprawą. No bo tabloidowa sieczka to by była, gdyby jakaś gwiazdeczka drugiej gwiazdeczce sklepała buzieczkę lub osobistego i aktualnego narzeczonego przygruchała. A tu nic z tych rzeczy, nenene. Tu, Paniedziajszku, wyższe sfery intelektualne, śmietanka i salon, tu, proszę proszęjakogo, Wybitny Krytyk Wybitnemu Pisarzowi dał z liścia w obronie czci swej małżonki, na dodatek przy światkach i wyrażając  żal, iż nie żyjemy w czasach płaszczy, szpad, krócic, kodeksów i pojedynków. Oczywiście przy okazji wyszła na jaw tabloidowa nieudolność żurnalistów z Gazety i Dziennika (ano tak, bo i Jedyny Słuszny się tym zajął wczoraj) – żadna z obydwu gazet nie opisała , o co tak naprawdę poszło. Podobno między innymi o ten tekst, choć Bogiem a prawdą* , to w wyniku tego felietonu raczej Wybitny Krytyk mógłby spodziewać się bycia rękodzielnie sklepanym przez Wybitnego Literata niż na odwrót. Tak więc biedny nieobyty salonowo czytelnik musi się domyślać, że albo Wybitny Literat emablował Panią Wybitnokrytykową, albo Ją obraził, alboco. Może te poezje, co to On Jej czytał na peronie, były aż tak złe, że wymagały Naprawdę Ostrego Skarcenia ? A może były to dajmynato limeryki (albowiem Każdy Szanujący się Polski Literat musi tworzyć na poczekaniu  limeryki, a ten, jak wiadomo, muszą być pieprzne, gdysz inaczej nie są limerykami) i zbyt odważne się one wydały Wybitnemu Krytykowi, zwłaszcza w odniesieniu do Jego Małżonki ? No ale mniejsza o to. Tyle dobrego dla mnie z tego wynikło, że przy okazji  po raz pierwszy (ze wstydem to przyznaję) wczytałem się w felietony Wybitnego Krytyka i muszę przyznać, że bardzo misie. Na przykład ten, tu tu o. Ciekawe, swojo szoso, czy Rybiński zgadł, o czym napisze Autor i czy spodziewał się rękodzieł ? Zresztą mniejsza o Rybińskiego, Państwu polecam na odtrutkę lekturę Krytyka (w zalinkowanym felietonie kliknijta na „ zobacz wszystkie”). Pięknie pisze, pilchową frazą, aż dziwne, że co tydzień nie pada ofiarą jakiegoś Opisanego (na przykład dzielnej dziennikowej krytyczki z „Rymu do rondla” czy innej ,niemniej dzielnej,  telewizyjno-wprostowej, z „Bereza do Berezy” – czy one mężów nie mają, albo przynajmniej jakichś aktualnych osobistych doskakiewiczów, którzy by ich honoru bronili ?) .  Z tego między innymi powodu wynikła przerwa w werterowym blogopisatielstwie – lepiej bowiem czytać Krytyka niż pisać samemu różne pierdoły. Otco.  No ale czytanie się skończyło więc niestety wracają zrzędzenia

 Starego Wertera

 PS : A przed chwilą wyczytałem w komentarzach forumowych, że podobno Markowski sklepał Liberę za to, że ten zwyzywał jego żonę od agentek. Jeśli to prawda, to się Liberze należało jak psu kij. Ech, co za czasy.

--------

 *) tak, tak, droga młodzieży. Mówimy „Bogiem a prawdą” a nie żadne „między Bogiem a prawdą”. Za „między Bogiem a prawdą” powinno się wysyłać do poprawczaka, a przynajmniej na godzinne klęczenie na grochu w kącie. Albowiem poniewasz między Bogiem a Prawdą już nic nie ma, mili moi. Natomiast w/w powiedzenie pochodzi od „klnę się Bogiem a Prawdą” czy „przyrzekam na Boga i Prawdę”. Otco, kurna. Koniec wstafki dydaktycznej dla młodzieży szkolnej. Odmaszerować, jutro będę z tego odpytywał.

 --------

 

Dodatek specjalny:

Dzisiejszy „Dziennik” wydrukował oświadczenia obydwu rycerzy. No i wynikałoby z nich, że rzeczywiście, jak napisała Socjopatyczna Malkontentka, sklepany został nie ten, który powinien. Jak zwykle zresztą ( © by Inside vel Mój_blog).

poniedziałek, 30 października 2006
Są takie fajowsze (imiesłowne) dni

... kiedy świeci słąko, a taki przykładowy stary werter, wysławszy i zostawiwszy karbowych na świeżym wykopowym powietrzu, wróciwszy dodom i  dowiedziawszy się, iż dziś przypada 25-ta rocznica śmierci oraz 85-ta (+8 dni) rocznica urodzin Georges’a Brassensa, zapuszcza sobie rzeczonego Jubilata razporaz naokrągło, a napieściwszy zmysły światem, gdzie zakochani „dzióbkają” się na ławeczkach nie zwracając uwagi na krzywe spojrzenia świętych rodzinek, gdzie wyposzczony goryl rozprawicza się używając pewnego dorodnego sędziego i gdzie bywa, że podmiot liryczny staje taki malutki, gdy znajdzie się fejstufejs z laleczką, która zamyka oczy, gdy sie ją kładzie i mówi „mamusiu”, gdy się ją dotknie , postanawia (znaczy ów przykładowy stary werter) przypomnieć i podzielić się z czytelnikami tym światem, jest to bowiem świat fajowszy, bez  paranoików na urzędach, bez pajaców w opozycji, bez brunatnych wygolejeńców i wszelkiej maści kryminalistów przebranych za obrońców ludu ; co stwierdziwszy, przykładowy stary werter śmie twierdzić, iż piosneczki rzeczonego Wielkiego Georges’a  są wystarczającym powodem, byś się, młodzieży, uczyła francuskiego, bez tego bowiem skazani jesteście, moi młodzi przyjaciele, na tłumaczenia i inne erzatze i umrzecie ubożsi, nie wysłuchawszy oryginałów wyśpiewanych z najpiękniejszym fhranusskim „ehr” pod słońcem, przed czym chciałby was przestrzec życzliwy jak zwykle

Stahrý Wehrtèhre

A TU można posłuchać.

piątek, 27 października 2006
Wiedziałem. Wiedziałem, że się doczekam.

Wiedziałem, że któryś nie wytrzyma i popuści. Padło na Prezydęta : była, proszę Państwa (uwaga!) akcja szeptanki . Ha !  Cusz za piękne słowo,  pięknie odkurzone i odpucowane – całkiem jak nowe. A skoro już zwieracze puściły, to z niecierpliwościa czekam na kolejne perły z lamusa. Po warcholstwie i szeptance, kolej na ...  ?

No i naciski były. W wiadomej sprawie. „ [...] To nie były naciski w tym sensie, że jak pan minister postąpi inaczej, to będzie źle. Ale wyraźnie mi to sugerowano. Natomiast ja temu nie uległem, spotkałem się z wdową po gen. Papale [...]”

Chciałbym pocieszyć i wesprzeć Prezydęta, zasolidaryzować się jakoś chciałem, donoszę zatem niniejszym, że ja też wczorej i dzisiej byłem poddawany naciskom. Pracowników dwóch mnie im poddawało, wyraźnie mi sugerując, że chcieliby dostać wypłaty już w sobotę. Cytuję : „Szefie, a  nie dałoby się tak wypłaty w sobotę zrobić ?” Natomiast ja temu nie uległem (może dlatego, że nienawidzę słowa „szef”, zwłaszcza używanego w wołaczu i odnośnie mojej skromnej, a może dlatego, że miałem przeczucie graniczące z pewnością, że pracownicy owi chętnie wytrzeźwieliby dopiero po Zaduszkach, a ja potrzebuję ich w poniedziałek i wtorek ?). No więc nie uległem, wypłaty będą „ostatniego bieżącego miesiąca”, (w sobotę będzie tylko zaliczka, bo pogłoski o mojej bezduszności i mściwości też są wyssane z dyspozycyjnego względem pewnych sił palca), za to też się spotkałem. Z sąsiadką. Co prawda nie jest ona wdową, ani nawet mężatką, a do spotkania doszło tylko na klatce schodowej, ale zawsze...

A jeśli chodzi o prezydętowego Brata, to muszę dodać, że gumę to ja w tym roku co najmniej  cztery razy złapałem, a mamy dopiero październik, no i nie wspomnę o zawieszeniu, które od powrotu na Polskie Drogi muszę pod koniec każdego sezonu wykopaliskowego oddawać do naprawy. Aha, i co najmniej raz do roku policja szykanuje mnie na katowickiej szosie pod pretekstem przekroczenia prętkości. I nikt mi  nie wmówi, że oni tam stoją przez przypadek. Jestem zatem głęboko przekonany, i ta wiedza jest po-ra-ża-ją-ca,  że Kaczosławowa inwigilacja to przy mojej małe miki jest. Inwigilacja mnie przez określone ośrotki jest, jak widać, wielokroć intensywniejsza niż jego, a jego inwigilacja to przy mojej berek kucany. No. Ale chwilowo ja też nic więcej nie powiem. 

 Werter, Stary Werter.

 PS : a tak swojo szoso, tak apropoś tej kaczej maniery polegającej na ciągłym insynuowaniu, że oni coś o czymś, o kimś wiedzą, że już od dawna wiedzieli, że o przekrętach , przestępstwach, występkach i zbrodniach różnych. Czy nie mógłby ktoś wreszcie wystąpić do prokuratora o wszczęcie postępowania w sprawie zatajania informacji o przestępstwach? Na pewno jest na to jakiś paragraf. Może wreszcie skończyłoby się te infantylne „a ja coś wiem, ale nie powiem”.

I na koniec chochelka z całkiem innej beczki. Znałem kiedyś osobę, której w pewnym momencie wszystko zaczęło się ze wszystkim zgadzać. Łącznie z liczbami wywieszanymi na przecenach i numerami biletów do muzeum, wszystko się ze sobą zgadzało, wszystko było wzajemnie powiązane, tworzyło idealny Układ. Aż wreszcie pewnego dnia wyprowadziła mi na serwetce wzór na Wszechświat. Wzór Wszystkiego. A tydzień później zabrało ją pogotowie.  

czwartek, 26 października 2006
Nie popadajmy w skrajności

Sprowokowany aferą w trójmiejskim gimnazjum, Pan Premier był łaskaw zgodzić się ze swoim wicepremierem do spraw nakładania kagańca oświaty i stwierdził (w dodatku publicznie, przy świadkach), że należy eliminować agresywne jednostki. Alesz Panowie Premierowie, po co od razu popadać w skrajności ? Wystarczyłaby nam Panów dymisja. Z wyrazami różnymi,

 Stary Werter

 PS : „Gazecie” gratulujemy tytułu. Przy okazji przypominam, że już jakiś czas temu pisałem, żebyśmy zastanowili się nad niesłusznie zapomnianą  instytucją ostracyzmu.  

 

23:35, stary_werter , Polit-gramota
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8